Mieszkanie dla bezdomnego
Mirosław Szkurłat, który przez kilka lat mieszkał w altanie na działkach, tuż przed Wielkanocą otrzymać ma klucze do mieszkania przy ul. Poznańskiej.
Mirosław Szkurłat, który przez kilka lat mieszkał w altanie na działkach, tuż przed Wielkanocą otrzymać ma klucze do mieszkania przy ul. Poznańskiej.
Nasz tekst o erotyce rozpowszechnianej przez jednego z mieszkańców w internecie wzbudził duże zainteresowanie. Niektórzy nasi Czytelnicy twierdzili, że ta sama osoba została wcześniej okradziona a wśród łupów znalazł się
Odgarniać, czy nie odgarniać? Zimą zawsze takie pytanie zadają sobie właściciele domków jednorodzinnych przy ul. Stemplewskiej.
Kilka dni temu do redakcji przesłany został oficjalny komentarz dotyczący głośnej już sprawy dotacji dla Miejskiego Młodzieżowego Klubu Tenisa. Z opinią urzędu miasta nie zgadza się Grzegorz Jasiński, prezes tenisowego klubu.
Renata Florczak w sklepie PSS „Społem” przy ul. Zachodniej przepracowała prawie rok. Kilka dni temu dowiedziała się, że ma zwrócić do kasy prawie 7 tysięcy złotych.
Większością głosów członkowie rady spółdzielni mieszkaniowej zadecydowali o przekazaniu kotłowni przy ul. Konopnickiej Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej. Można mówić o niespodziance, bo jeszcze niedawno niektórzy głośno protestowali przeciw takim planom. Obawiali się monopolu PEC.
Czekoladowe pisanki, zajączki, kurczaczki a także wiklinowe koszyczki oraz cukrowe baranki to tylko część wielkanocnego asortymentu, który sprzedawcy już oferują w swoich placówkach.
Zaskoczenie? Dla niektórych na pewno nie. W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej rozpoczęła się kontrola finansowa. Przeprowadza ją audytorka z urzędu miasta.
W Lubieniu wybudowany ma zostać zakład w którym przetwarzane będą plastikowe butelki na olej opałowy. Odpowiednia umowa na dzierżawę terenów pod planowaną inwestycję została już podpisana pomiędzy władzami gminy Łęczyca a przedsiębiorcą, Krzysztofem Matczakiem. Biznesmen stara się teraz o wymagane pozwolenia na budowę, dokument określający oddziaływanie na środowisko i co równie ważne pieniądze unijne.
Na początku ubiegłego tygodnia złodzieje włamali się pod nieobecność lokatorów do jednego z mieszkań w łęczyckim bloku. Skradli pieniądze, wynieśli sprzęt elektroniczny. Z informacji przekazanych przez naszych Czytelników wynika, że wśród łupów znalazła się również pornograficzna kaseta za zwrot której złodzieje zażądali pieniędzy od właścicielki mieszkania.
Nie jest u nas bezpiecznie – mówią w Świnicach. Policji brakuje, przyjeżdżają jedynie patrole drogówki.
Zaniepokoił nas kabel wysokiego napięcia, który na odcinku ponad stu metrów od wielu tygodni leży na ziemi w pobliżu nowej Biedronki. Może przecież stanowić ogromne zagrożenie dla mieszkańców. Miejsca łączeń owinięte zostały torbami foliowymi.
Minister środowiska wraz z wicemarszałkiem województwa łódzkiego i wójtem Daszyny udali się w ubiegłym tygodniu z wizytą do Niemiec, by podpisać umowę ws. budowy w Daszynie nowoczesnej elektrociepłowni opalanej biomasą.
Grzegorz Jasiński, odpowiedzialny za funkcjonowanie Miejskiego Młodzieżowego Klubu Tenisa, wywołał konsternację wśród zgromadzonych na komisji sportu, gdy zapytał burmistrza, gdzie podziały się pieniądze na sport. Oczywiście najbardziej zaskoczony był sam burmistrz Olszewski, który nie potrafił odpowiedzieć na pytanie działacza sportowego.

– To krokodyle łzy – mówi z kolei Jan Łuczak.
O co chodzi? Sprawa pana Mirosława budzi mieszane uczucia. Jedni go żałują, inni twierdzą, że sam zgotował sobie taki los. Ale przecież nie powinniśmy przechodzić obok dramatu człowieka, który twierdzi, że targnie się na swoje życie.
– Wszystko przez to, że prezes Łuczak kazał mi zapłacić 1200 złotych za prąd. Jestem pewien, że nie zużyłem aż tyle energii. Prezes wie, że nie mam pracy, domu, ledwo wiążę koniec z końcem.
Zdziczałe psy są coraz bardziej niebezpieczne. Atakują już na obrzeżach miasta. Nawet na przedmieściach Łęczycy znajdowane są szczątki zagryzionych saren. Do Ryszarda Pabina, prezesa miejscowego koła łowieckiego Boruta, jedna z mieszkanek Łęczycy przyniosła niedawno odgryzioną nogę młodej sarny. Tylko tyle zostało z zagryzionego i zjedzonego prawie w całości zwierzęcia.


– Boję się o swoje życie, to nieobliczalny człowiek. Niedawno pokazał znaczącym gestem, że poderżnie mi gardło – słyszymy od mieszkanki podłęczyckiej wsi.

To prawdziwy horror przejechać teraz po nieutwardzonych drogach. Auta grzęzną w błotnistej brei. Co mają jednak powiedzieć piesi? Lepiej nie pytać. Bez gumiaków się nie obędzie.