Władze wypowiedziały umowę dzierżawy Niepublicznemu Zakładowi Opieki Zdrowotnej, który przez wiele lat świadczył w gminnym budynku usługi medyczne związane z podstawową opieką zdrowotną. Lekarze z ośrodka decyzją są zbulwersowani. Tym bardziej, że nie zostali zaproszeni na sesję podczas której samorząd wypowiedział się o wypowiedzeniu umowy. Wójt tłumaczy decyzję wieloma skargami pacjentów. Kierownik ośrodka zdrowia nie zgadza się z krytyką. Sprawa jest szeroko komentowana. Lekarze z długoletnim stażem mają wielu pacjentów, którzy stoją za nimi murem. Nie brakuje też oponentów. Zdaniem niektórych pacjentów medycy z ośrodka zdrowia lekceważą swoje obowiązki.
Zawsze nosi charakterystyczne kapelusze. Z dużym rondem, w stylu westernowym. Ubiór podkreśla charakter Zbigniewa Wichrowskiego. Twardego faceta, który w życiu już niejedno przeszedł. Mówią o nim kowboj. – Białe jest białe a czarne jest czarne. Nie uznaję kompromisów. Mam zasady, którymi się kieruję w życiu – słyszymy. Łęczycki kowboj o swoim mieście mówi „dziki zachód”.
Niedawno na jednym z przystanków, przy ul. Kaliskiej, kierowca firmy Marqs blokował pojazd PKS – tak twierdzi pracownik przedsiębiorstwa komunikacji samochodowej. To nieprawda – odpowiada wyraźnie zdenerwowany Marek Flejszman, prywatny przewoźnik. Końca konfliktu nie widać. W walce o pasażerów konkurujące firmy nawet nie myślą o pojednaniu. Na przystanku rozmawialiśmy z kierowcą PKS, który twierdzi, że całemu temu zamieszaniu winny jest Marqs.
W kolegiacie w Tumie odbyła się w sobotę uroczystość pogrzebowa ofiar tragicznego wypadku pod Łęczycą – 39-letniego ojca i jego dwóch synów: Pawła G. (12lat) i Rafała G. (10 lat),
Przy klonie rosnącym tuż pod blokiem na ul. Zachodniej było na początku ubiegłego tygodnia niezwykle gorąco. I to wcale nie za sprawą upalnej aury. Chodzi o to, że drzewo planuje się wyciąć a nie wszyscy lokatorzy tego chcą. W emocjonalnych rozmowach brał udział Zenon Koperkiewicz, przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej. Przyjechał też przedstawiciel magistratu i prezes ekologicznego stowarzyszenia.
Rodzina wracała w sobotę wieczorem najprawdopodobniej z zabawy zorganizowanej dla najmłodszych na dziedzińcu zamku w Łęczycy. Dochodziła godzina 22. Mazda zjechała na pobocze a następnie uderzyła w przydrożne drzewo. Na miejscu zginął kierowca i jego dwójka dzieci.
Henryk Wyrzykowski z podłęczyckiej wsi Borów twierdzi, że dr Adam Twarkowski, neurolog z łęczyckiego szpitala, brał od niego łapówki. W tej kontrowersyjnej sprawie były pacjent neurologa zadzwonił do naszej redakcji. Powiedział nam, że czuje się bezsilny i prosi o pomoc. Dodał, że jest przekonany o tym, iż sprawa jest zamiatana pod dywan. O rzekomym braniu łapówek przez dr Twarkowskiego powiadomieni zostali nie tylko policjanci wraz z prokuraturą. Pan Henryk napisał też o tym do ministra zdrowia i premiera. – Przecież gdybym kłamał, to nie informowałbym tylu poważnych osób o tym bulwersującym incydencie.
Konstancja Chodorowska, wiceprezes „Łęczycanki”, nie otrzymała absolutorium od spółdzielców. Zdecydowana większość członków spółdzielni mieszkaniowej pokazała zarządowi czerwoną kartkę. Ludzie domagają się zmian. Czy się ich doczekają? To wcale nie jest takie pewne, bo – według naszych nieoficjalnych informacji – K. Chodorowska wcale nie zamierza zrezygnować ze stanowiska.
Brakuje słów, skrajna głupota, nieodpowiedzialność, lekceważenie obowiązków – to tylko niektóre komentarze członków spółdzielni mieszkaniowej „Łęczycanka”, oceniających pijanego prezesa Romana Mioduchowskiego.
Już dwa lata trwa proces Mieczysława Rykały, byłego nauczyciela z Błonia, który w sądzie pracy walczy o odszkodowanie za zwolnienie go ze szkoły w Piątku. Być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie jedno. Sprawa dotyczy zwolnienia sprzed ponad trzydziestu lat a oskarżonymi są ludzie związani z dawnymi strukturami PZPR. Ponadto nauczyciel – choć trudno w to uwierzyć – stracił pracę, bo odmówił wódki. Belfer, który w ubiegłym tygodniu odwiedził naszą redakcję, o swoim życiu planuje napisać książkę. Czeka tylko na zakończenie sprawy sądowej, by rozliczyć – jak mówi – komunistyczne gnidy.
To przerasta nasze wyobrażenie – mówią handlowcy z łęczyckiej starówki. Dochodzi do tego, że młodociane bandy w biały dzień rzucają kamieniami do sklepów a potem śmieją się w twarz właścicielom zdewastowanych punktów. Bohomazy to jedynie mały ułamek tego, na co skarżą się sklepikarze. Aż włos jeży się na głowie, gdy słucha się przedsiębiorców z placu Kościuszki. Pomimo wielu kamer zainstalowanych na placu Kościuszki, ludzie nie czują się bezpiecznie. Mają zdanie, że monitoring miejski nie spełnia swojego zadania. Właściciele sklepów i innych punktów usługowych krytykują straż miejską i policję. Twierdzą, że nie mają z ich strony żadnego wsparcia. Niestety młodociani chuligani są coraz bardziej niebezpieczni. Ich aktywność już nie sprowadza się tylko do wulgarnych bohomazów na elewacji.
Nie ma dnia, aby na placu Kościuszki nie podlewane były moczem niedawno wsadzone drzewa. Rodzice małych dzieci bez skrępowania idą z pociechami do klombów. Z takiej toalety pod chmurką korzystają też podchmieleni starsi mieszkańcy. Niektórzy o możliwość skorzystania z ubikacji pytają urzędników pobliskiego rausza. Warto dodać, że nowa toaleta koło zamku wciąż jest nieczynna.
To pierwsza taka sprawa. Wiesław Rogut przesiedział w więzieniu rok. Teraz oskarża wymiar sprawiedliwości. Twierdzi, że został niesłusznie skazany. Domaga się pieniędzy. Za każdy miesiąc policzył sobie kwotę w wysokości średniej krajowej pensji. Do tego dochodzi zadośćuczynienie za czas spędzony za kratkami.
Ceny płodów rolnych, pomimo kapryśnej aury, nie powinny być zbyt wysokie – zapewniają sprzedawcy z miejskiego targowiska. Nieustanne deszcze, a co za tym idzie podtopienia i powodzie, spowodowały spustoszenia na polach. Rolnicy skarżą się, że znaczna część ich upraw została zabrana przez wodę lub w niej stoi. Wszystko gnije, wszędzie woda, warzywa jeszcze nie wsadzone, a powinny być już duże – mówi pani Teresa, jedna ze sprzedawczyń na miejskim targowisku.
Paweł Kulesza, przewodniczący miejskiej rady, przesłał do radnego Zenona Koperkiewicza pismo, w którym wzywa samorządowca do przeprosin. To efekt głośnej już sprawy dotyczącej wypowiedzi radnego o pracy radnych miejskich, którzy nazwani zostali przez Z. Koperkiewicza darmozjadami i pijawkami budżetów samorządowych. Radny o miejskich samorządowcach mówił też, że załatwiali sobie po znajomości mieszkania oraz dostęp do lekarzy. Te wypowiedzi rozsierdziły łęczyckich samorządowców.
Do naszej redakcji, ze łzami w oczach, przyszła Jolanta Klauze. Wcześniej próbowała spotkać się z dyrektorem szpitala. Bezskutecznie. – Jak tak można? Jestem ignorowana a przecież to z winy lekarzy z łęczyckiego szpitala moje życie przypomina teraz horror – usłyszeliśmy. – Chyba pozostaje mi tylko się otruć. Już tak dalej nie mogę żyć. Strasznie mnie boli – mówi była pacjentka szpitala.
Konstancja Chodorowska, wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej „Łęczycanka”, próbowała wyprosić naszą dziennikarkę ze spotkania spółdzielców. Zakazała robienia zdjęć. Nic nie wskórała. Krzysztof Urbański, członek Rady Nadzorczej, upomniał wiceprezes. Poprosił o zachowanie kultury. Mocno zdenerwowana Konstancja Chodorowska wyszła z sali obrad. Tego się nikt nie spodziewał. Powtórzyła się historia sprzed roku. Wówczas wiceprezes „Łęczycanki” również bardzo niełaskawym okiem patrzyła na przedstawicieli mediów. W asyście ochroniarzy nie wpuszczała dziennikarzy na walne zgromadzenia spółdzielców, które odbywały się w bursie szkolnej przy ul. Kaliskiej.
Zbójek, Jańcio Wodnik, Gordziel – to przedstawiciele miejscowego „folkloru”, którzy nie ukrywają swojego zamiłowania do… . No właśnie. Mówią z uśmiechem, że piją mleko od wściekłej krowy. Codziennie można ich spotkać w tym samym miejscu. Na ławeczce, przy jednym ze sklepów. Zupełnie jak w „Ranczu”. Zbójek to główny bohater filmu opublikowanego niedawno w internecie.
Emocjonalny przebieg miała rozmowa pomiędzy rolnikami a burmistrzem Andrzejem Olszewskim. Właściciele ziemi na obrzeżach miasta przyjechali do magistratu zapytać o to, czemu zniszczono koryto Bzury i dlaczego celowo skierowano wodę na pola. Spotkanie nie było oczywiście wcześniej umówione. Zdenerwowani rolnicy przyjechali pod magistrat traktorem i planowali zabrać włodarza miasta, aby na własne oczy zobaczył zalane pola.
Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi otrzymali telefon, że w budynku spółdzielni mieszkaniowej „Łęczycanka”, przy ul. Konopnickiej, trwa libacja alkoholowa. Był wtorek, przed godz. 20. O sprawie powiadomiona została komenda policji w Łęczycy. Miejscowi policjanci przyjechali na miejsce, ale do budynku nie weszli.
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.