Koty poróżniły sąsiadów


W tym tygodniu do prokuratury trafi zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarządzających spółdzielnią inwalidów „Tęcza”. Jakie zarzuty stawiają swoim pracodawcom niektórzy pracownicy? W „Tęczy” dochodzić ma do oszustw finansowych, głównie przy wypłatach pożyczek i pensji. O rzekomych nieprawidłowościach mówi Krystyna Bechcińska, która w tej sprawie przyszła do naszej redakcji.


– Moja siostra mieszka na tym osiedlu i dość często się skarży, że dochodzi do bójek – mówi Jadwiga Borucka.
Lokatorzy bloków obawiają się chuliganów.

Łęczycanie po raz kolejny stali się świadkami nieodpowiedzialności. Czyjej? Pijących w pustostanie alkohol czy służb, które na to pozwalają? Ostrzegawcza taśma zagradzająca wejście na teren już na drugi dzień została zerwana.

W ubiegłą niedzielę, gdy skansen odwiedziło ponad 1000 osób (to jak na razie rekord – przyp. aut.), auta ustawiane były na poboczu drogi prowadzącej z Łęczycy do Piątku a także na podjeździe.


Co o toples myślą inni?

– Było po godzinie 13. Przechodziłem na pasach przez Kaliską i w ostatniej chwili zauważyłem kątem oka samochód straży miejskiej. Kobieta, która stała po drugiej stronie krzyknęła, żebym uciekał. Auto strażników nie zatrzymało się przed przejściem, dosłownie o centymetry minęło mnie z tyłu. Ale zauważyłem, że za kierownicą siedział komendant Olczyk. Ze złości pokazałem mu jeszcze pięść – twierdzi Antoni Kuczkowski, który w tej bulwersującej sprawie zadzwonił do redakcji.
Tomasz Olczyk, komendant straży miejskiej, jest zaskoczony słowami A. Kuczkowskiego.

Już z daleka widać, że rury spustowe zostały przy bloku zamurowane. Kilka dni temu na miejsce przyjechali pracownicy komunalki, aby sprawdzić, czy prace zostały dobrze wykonane.
– To zamurowanie nie jest na stałe. Jest to tak zrobione, że pod cementem jest styropian i dlatego można wyjmować cały ten element ze spustu – powiedział nam pracownik PGKiM.
Dlaczego rury zostały w ten sposób zaczopowane i czy nie odbije się to na jeszcze większym zalewaniu piwnic bloku?

O bijatyce na postoju poinformowali nas naoczni świadkowie. Pojechaliśmy na miejsce, ale taksówkarze nie byli zbyt rozmowni.
– Tak, było takie zdarzenie. Jeden z taksówkarzy stał w słońcu i zaczął trąbić na tego, który zajął miejsce w cieniu. Chciał, aby podjechał kawałek do przodu, aby i on mógł postawić auto w cieniu. Tamten jednak wyszedł i uderzył starszego taksówkarza – usłyszeliśmy.


Sprawa jest szeroko komentowana. Lekarze z długoletnim stażem mają wielu pacjentów, którzy stoją za nimi murem. Nie brakuje też oponentów. Zdaniem niektórych pacjentów medycy z ośrodka zdrowia lekceważą swoje obowiązki.

– Białe jest białe a czarne jest czarne. Nie uznaję kompromisów. Mam zasady, którymi się kieruję w życiu – słyszymy.
Łęczycki kowboj o swoim mieście mówi „dziki zachód”.

Końca konfliktu nie widać. W walce o pasażerów konkurujące firmy nawet nie myślą o pojednaniu. Na przystanku rozmawialiśmy z kierowcą PKS, który twierdzi, że całemu temu zamieszaniu winny jest Marqs.
W kolegiacie w Tumie odbyła się w sobotę uroczystość pogrzebowa ofiar tragicznego wypadku pod Łęczycą – 39-letniego ojca i jego dwóch synów: Pawła G. (12lat) i Rafała G. (10 lat),



W tej kontrowersyjnej sprawie były pacjent neurologa zadzwonił do naszej redakcji. Powiedział nam, że czuje się bezsilny i prosi o pomoc. Dodał, że jest przekonany o tym, iż sprawa jest zamiatana pod dywan.
O rzekomym braniu łapówek przez dr Twarkowskiego powiadomieni zostali nie tylko policjanci wraz z prokuraturą. Pan Henryk napisał też o tym do ministra zdrowia i premiera.
– Przecież gdybym kłamał, to nie informowałbym tylu poważnych osób o tym bulwersującym incydencie.
