Policjanci „trzepali” przy Wyszyńskiego

– Czy można prosić trochę mniej – zwróciła się do policjanta kierująca toyotą yaris, która tuż po odpaleniu auta i wyjechaniu na drogę zapomniała o zapaleniu świateł i zapięciu pasów.

– Czy można prosić trochę mniej – zwróciła się do policjanta kierująca toyotą yaris, która tuż po odpaleniu auta i wyjechaniu na drogę zapomniała o zapaleniu świateł i zapięciu pasów.
Mimo obfitych opadów deszczu, które znacznie opóźniły rozpoczęcie imprezy i mogły zniechęcić mieszkańców Ozorkowa do wzięcia w niej udziału, całość wypadła bardzo interesująco. Już po pierwszych występach wyjątkowo uzdolnionych dzieci i młodzieży z terenu Ozorkowa widzowie zapomnieli o niedogodnościach. Program artystyczny przygotowany specjalnie na sobotnie święto miasta był bardzo bogaty. Mogliśmy podziwiać występy solistów, zespołów oraz grupowe układy choreograficzne.

Ubiegłotygodniowe upały sprawiły, że nad miejskim zalewem zaroiło się od amatorów wodnych i słonecznych kąpieli. Niestety nie brakuje młodych mieszkańców, którzy dosłownie metr od wystających z wody pali skaczą do zalewu na główkę. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jak bardzo jest to niebezpieczne. Dlaczego niektórym brakuje wyobraźni?
Do takiej sytuacji w ogóle nie powinno dojść. Kto wpadł na pomysł, aby podczas największych upałów na dachu kłaść papę tzw. metodą na gorąco. Mieszkańcy komunalnego budynku przy ul. Maszkowskiej mówią o robotnikach z palnikami, którzy – zdaniem lokatorów – byli głównym powodem wybuchu ognia na dachu. Na szczęście na miejsce szybko przyjechali strażacy.
Janina Kowalska nie musi się martwić zgryźliwym sąsiadem, miejskim hałasem czy też zanieczyszczonym powietrzem. Od lat mieszka w lesie pod Ozorkowem i jak sama twierdzi za nic na świecie nie przeprowadziłaby się do bloku.
– To wielka przyjemność budzić się wraz ze śpiewem ptaków i otwierając okno czuć zapach sosen oraz świerków.

– Do dziś nie mogę dojść do siebie.

– Jestem zszokowany zachowaniem przewodniczącego Romana Kłopockiego. To bardzo źle świadczy o naszym samorządzie, że na miejskiej sesji do głosu nie są dopuszczani mieszkańcy. Czekałem do końca sesji, aby pytania zadać w tzw. wolnych wnioskach.


– Nie zostawię tak tego. Człowiek, który przysyłał mi sms-y w których informował, że spali mi dom, powinien ponieść konsekwencje – mówi wójt.



– Jestem spoza układów politycznych. Wydaje mi się, że moim atutem jest niezależność i chęć niesienia pomocy zwykłym ludziom. Znam problemy mieszkańców, często z nimi rozmawiam. Jestem otwarty i zżyty z tym miastem – przekonuje pan Andrzej.



Jedziemy na miejsce. Szara elewacja podstawówki nie nastraja pozytywnie. Czekamy na zakończenie lekcji i rodziców uczniów.

Przypomnijmy, że jeszcze kilka miesięcy temu burmistrz zachwalał wiatę w „swoich” mediach. W biuletynie samorządowym inwestycję przedstawiał w samych superlatywach. Natomiast w telewizji, której płaci magistrat, burmistrz z uśmiechem udzielał wywiadu na tle wiaty.



– Pan, którego zatrzymaliśmy, zemdlał. Wypił za dużo alkoholu i najprawdopodobniej pod wpływem zbyt dużych emocji stracił kontakt z rzeczywistością – usłyszeliśmy od policjanta dyżurującego. – Dlatego musieliśmy wezwać karetkę.