Jak będę chciał, to zabiję ci psa – miał powiedzieć policjant



– Jestem spoza układów politycznych. Wydaje mi się, że moim atutem jest niezależność i chęć niesienia pomocy zwykłym ludziom. Znam problemy mieszkańców, często z nimi rozmawiam. Jestem otwarty i zżyty z tym miastem – przekonuje pan Andrzej.



Jedziemy na miejsce. Szara elewacja podstawówki nie nastraja pozytywnie. Czekamy na zakończenie lekcji i rodziców uczniów.

Przypomnijmy, że jeszcze kilka miesięcy temu burmistrz zachwalał wiatę w „swoich” mediach. W biuletynie samorządowym inwestycję przedstawiał w samych superlatywach. Natomiast w telewizji, której płaci magistrat, burmistrz z uśmiechem udzielał wywiadu na tle wiaty.



– Pan, którego zatrzymaliśmy, zemdlał. Wypił za dużo alkoholu i najprawdopodobniej pod wpływem zbyt dużych emocji stracił kontakt z rzeczywistością – usłyszeliśmy od policjanta dyżurującego. – Dlatego musieliśmy wezwać karetkę.

– Tego nie wiem – odparł Krzysztof Ptaszyński, mistrz budowy. – Prace wykonujemy według projektu przedstawionego przez urząd miasta. Wydaje mi się, że chodnik nie będzie na całej szerokości z przyczyn ekonomicznych.

– Mniej więcej dwa lata temu wpadł mi do głowy pomysł, aby w karetce pogotowia urządzić studio tatuażu. Ambulans przemianowałem na tatoolans i nie ma chyba przechodnia, który nie obejrzałby się za moim mobilnym studiem tatuażu – mówi z uśmiechem D. Banasiak.


Gdzie można usiąść i zjeść lub napić się na powietrzu?
Pierwszym takim miejscem przy ul. Starzyńskiego, które cieszy się powodzeniem szczególnie podczas ładnej pogody, jest na pewno lodziarnia. Stolików wprawdzie zaledwie kilka, ale za to schludnie a w dodatku jest miejsce dla maluchów.
Dzieci dosłownie leciały mi przez ręce. Mdlały, miały odruch wymiotny, zawroty głowy, bóle brzucha. To był naprawdę okropny widok. Wystraszyłam się bardzo, nie wiedziałam co się dzieje – tak wydarzenia sprzed kilku dni wspomina Beata Malinowska, dyrektor szkoły podstawowej nr 5 w Ozorkowie.
Wydarzenia były dramatyczne, dlatego nie dziwi to, że w mieście wciąż mówi się o zatruciu pokarmowym najmłodszych uczniów szkoły podstawowej nr 5. Zatruło się w sumie 11 dzieci, w szpitalu w Łodzi troje uczniów miało płukane żołądki. Najprawdopodobniej dzieci zatruły się chińską gumą do żucia, którą kupiły w jednym ze sklepów spożywczych w centrum miasta. Rodzice boją się o swoje pociechy. Wiadomo, że guma od niedawna jest w sprzedaży. Kosztuje bardzo mało, bo zaledwie 70 groszy za pudełeczko w którym jest kilka małych gumowych pastylek. Dowiedzieliśmy się, że opakowanie gumy zawiera motyw bajkowy rosyjskiej kreskówki – „Masza i niedźwiedź”.
Miasto aż huczy od komentarzy. Na pewno reakcji mieszkańców nie ma się co dziwić. Widok strażaków zabezpieczających teren pod kątem skażenia chemicznego może budzić duże obawy. Tym bardziej, że do akcji doszło na terenie stacji uzdatniania wody.
Jak to możliwe, że w takim miejscu składowana była bardzo niebezpieczna dla środowiska rtęć? To pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Wraz z nadejściem wiosny wraca problem pijaństwa a także narkotyzowania się młodzieży. W mieście nie brakuje miejsc, gdzie można bez świadków oddać się nałogom. Najczęściej są to pustostany oraz niezagospodarowane tereny.
Mieszkańcy powiedzieli nam, że jednym z ulubionych miejsc do picia alkoholu i brania narkotyków są tereny przy ul. Armii Krajowej – jeden znajduje się naprzeciwko ogródków działkowych, drugi to zalesiona działka przed Tubądzinem. Tam młodzież często uprawia również seks. Na skraju lasku leżą zużyte prezerwatywy.


Takich osób jest wiele. Niestety zbliżające się święta nie wywołują u niektórych dobrego nastroju. Raczej emocje są negatywne – to stres i obawa. Źródłem złego samopoczucia jest brak pieniędzy.
– Jak mam być radosna, kiedy nie wiem za co zorganizuję święta? – pyta pani Helena. – Jestem samotna, mam niską emeryturę. Jak wezmę pożyczkę, to na pewno o tym nie powiem dzieciom. Wiedzą, że jestem oszczędna. Nie domyślą się. Chciałabym, aby Wielkanoc była radosnym świętem. Najwyżej będę później spłacała raty kredytu. Trudno.

Trudne zadanie czeka dyrektora Lewandowskiego. Wodnik od dawna jest deficytowy. Poza tym nastroje wśród załogi nie są najlepsze. Pracownicy czekają na podwyżkę płac.
