Co zaszło podczas przesłuchania?




Jolanta Lisiecka, z którą rozmawialiśmy na przystanku tramwajowym, boi się, że może dojść do tragedii.



Zdecydowaliśmy się na opublikowanie informacji od naszego Czytelnika (nazwisko do wiadomości red.), ponieważ sprawa dotyczy nie tylko samych sportowców, ale również wielu kibiców.


Dowiedzieliśmy się, że wypożyczający sprzęt wodny otrzymują informację o tym, aby nie wypływać za wysepkę na zalewie. Często te prośby ratowników są lekceważone.

– Kupiłem elektrostymulator dla chłopca. Nie będę ukrywał, że wzruszyła mnie jego historia. Odwiedziłem rodzinę i stwierdziłem, że faktycznie potrzebują natychmiastowej pomocy – słyszymy od biznesmena.
Przypomnijmy, że 4-latek cierpi na rzadką chorobę związaną ze schorzeniem unerwienia jelita grubego. Brak jest zwojów nerwowych. Chłopiec ma już wycięte prawie 25 centymetrów jelita. To wstydliwa choroba. Czaruś z powodu tego, że stracił spory odcinek jelita, nie może utrzymać kału. Dlatego chodzi cały czas w pieluchach, które zmieniane są kilka razy w ciągu dnia. Elektrostymulator na pewno pomoże 4-latkowi.


– Niedawno żona chwyciła mnie za głowę i uderzyła nią o kaflowy piec.


– Nie walczyłbym o ten ekspresowy remont podłogi, gdyby nie synek.



– Czy można prosić trochę mniej – zwróciła się do policjanta kierująca toyotą yaris, która tuż po odpaleniu auta i wyjechaniu na drogę zapomniała o zapaleniu świateł i zapięciu pasów.
Mimo obfitych opadów deszczu, które znacznie opóźniły rozpoczęcie imprezy i mogły zniechęcić mieszkańców Ozorkowa do wzięcia w niej udziału, całość wypadła bardzo interesująco. Już po pierwszych występach wyjątkowo uzdolnionych dzieci i młodzieży z terenu Ozorkowa widzowie zapomnieli o niedogodnościach. Program artystyczny przygotowany specjalnie na sobotnie święto miasta był bardzo bogaty. Mogliśmy podziwiać występy solistów, zespołów oraz grupowe układy choreograficzne.

Ubiegłotygodniowe upały sprawiły, że nad miejskim zalewem zaroiło się od amatorów wodnych i słonecznych kąpieli. Niestety nie brakuje młodych mieszkańców, którzy dosłownie metr od wystających z wody pali skaczą do zalewu na główkę. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jak bardzo jest to niebezpieczne. Dlaczego niektórym brakuje wyobraźni?
Do takiej sytuacji w ogóle nie powinno dojść. Kto wpadł na pomysł, aby podczas największych upałów na dachu kłaść papę tzw. metodą na gorąco. Mieszkańcy komunalnego budynku przy ul. Maszkowskiej mówią o robotnikach z palnikami, którzy – zdaniem lokatorów – byli głównym powodem wybuchu ognia na dachu. Na szczęście na miejsce szybko przyjechali strażacy.