Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski Warto przeczytać

Trumna dla dziecka! To szokujące!

piratMałe trumienki a w nich zmarli, bardzo często ze zdeformowanymi i zakrwawionymi ciałami – oderwaną ręką lub nogą, czy też wbitym w głowę nożem. Takie zestawy coraz częściej sprzedawane są w naszym regionie…  w sklepach z zabawkami.
Makabryczne gadżety wzbudzają ogromne emocje. Do trumien dodawane są nagrobki z wypisanym w zależności od zmarłego lub zamordowanego ostatnim pożegnaniem. Można nawet wybrać miejsce pochówku na cmentarzu.
Oto jedna z inskrypcji na nagrobku sędziego, który – jak wynika z tekstu –  został zabity.
„Za zbyt długie orędzia zamknęli mu gębę przebrzydłą i potraktowali jak bydło”. Z kolei inna postać w trumnie – pokojówka – została zamordowana za to, że źle sprzątała.
Wśród truposzy jest również Czarnobrody pirat, który – jak głosi napis na nagrobku – “utopił się, spadł z trapu, gdy lać mu się zachciało”.
Jest też Stary Joe, “Kowboj Złowrogi, co zmarł w męczarniach, bo dostał między nogi” – zasłania zakrwawione krocze. Ubytki ciała do kości ma Roman – Gwiazda Paki, o którym wiemy, że “zgnił i jedzą go robaki”.
Zestawy, według informacji na tyle opakowania, przeznaczone są dla dzieci 3+.
Kod spod trumny uprawnia do tworzenia przez dzieci własnych wirtualnych nieboszczyków, których można pochować na wirtualnym cmentarzu, a ponadto wziąć udział w głosowaniu na “najlepszego nieboszczyka”.
– Jestem zszokowana. Naprawdę takie zabawki są w sklepach? – pyta Anna Zawada, którą spotkaliśmy na ul. Wyszyńskiego w Ozorkowie.
W jednym z miejscowych sklepów ekspedientki chętnie pokazują nam trumienki. Czy dużo klientów kupuje takie prezenty dla dzieci? – pytamy.
– To znikoma liczba, choć oczywiście takie zestawy sprzedajemy. Są w naszej placówce od niedawna. Jeśli mam być szczera, to mam dość negatywne zdanie o takich zabawkach. Zresztą trudno nazwać to zabawką – mówi Renata Langner, kierownik jednego ze sklepów zabawkarskich w centrum Ozorkowa. – Ludzie jednak pytają o takie rzeczy, „klient nasz pan”. Nic na to nie poradzę.
Zaglądamy do kolejnego sklepu z zabawkami. Trumienek w sklepie nie ma. Są za to inne szokujące zabawki.
– Naszyjnik z kościotrupami, toksyczne mutanty, śmieciaki – czyli stworki schowane w muszlach klozetowych – wymienia sprzedawczyni. – Jest też paskudny zwierzak, który przy dotknięciu wydaje różne dźwięki. Pierdzi, beka, słychać również jak latają muchy. Nie wiem czemu coś takiego się sprzedaje. Za moich czasów ładna zabawka to były pluszowe misie lub długowłose lalki. Teraz też są lalki, ale tzw. „monster high”. To dzieci sławnych potworów.
Aleksandra Raj z Łęczycy jest mamą 10-letniej Wiktorii.
– Moja córka ma bzika na punkcie koszmarnych lalek. Nigdy jednak nie kupiłabym jej zestawu zabawek z trumienkami i nieboszczykami. Pewnej granicy nie można przekraczać – słyszymy.
Jak tłumaczą się producenci koszmarnych zabawek? Według nich trwa ogólnoświatowy trend wśród dzieci na rzeczy straszne i upiorne. Modni są właśnie tacy bohaterzy książek i bajek – wyjaśniają.
(stop)