Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Łęczyca

O pomoc prosiła nawet prezydenta RP

pisarkiewicz1– To był największy błąd jaki popełniłam w swoim życiu – mówi 66-letnia Maria Pisarkiewicz, która kilka lat temu podarowała dom synowi sąsiadów a teraz chce cofnąć darowiznę. – Ja też się tutaj męczę – dodaje Mariusz J. (nazwisko do wiadomości red.), obdarowany nieruchomością. Konflikt goni konflikt. Sporem zajmują się kolejne sądy. O sprawie został nawet powiadomiony prezydent Komorowski.
Kilka dni temu pojechaliśmy do domu przy ul. Lotniczej w którym mieszkają skonfliktowani ludzie. Pani Maria to strzępek nerwów. Podobnie na rozmowę o darowiźnie reaguje Mariusz J.
– Podarowałam dom, bo kiedyś Mariusz był do rany przyłóż. Bardzo się na nim zawiodłam. Umowa była taka, że będzie mi pomagał. Liczyłam na jego pomoc w chorobie, prowadzeniu gospodarstwa domowego. Okazało się jednak, że zostałam sama a Mariusz i jego rodzina czekają tylko na to, abym jak najszybciej umarła – twierdzi Maria Pisarkiewicz.
66-latka nie potrafi zrozumieć, dlaczego sąd nie uznaje jej racji.
– To przecież mój majątek. Dom wybudowali moi rodzice, jeszcze to pamiętam, miałam wtedy 12 lat. Jak to możliwe, że nie mogę cofnąć darowizny – pyta rozżalona pani Maria.
Życie w domu to prawdziwa udręka. Lokatorzy kłócą się codziennie, używają wobec siebie obraźliwych słów.
– Wprowadził się tu i teraz zgrywa właściciela. Nie ma honoru. Trzyma się pazurami tego domu. Niech wraca do rodziców, którzy mieszkają na sąsiedniej działce – mówi podniesionym głosem M. Pisarkiewicz.
Co na to Mariusz J.?
– To nie jest takie proste – odpowiada. – Włożyłem w remont tego domu ponad 60 tys. złotych. Kto odda mi teraz pieniądze? A poza tym, to nie mam gdzie się wyprowadzić wraz z żoną i dwójką dzieci. Pani Maria jest bardzo konfliktową osobą. Chcę jej pomagać, ale świetnie daje sobie radę sama. Odpycha moją wyciągniętą rękę na zgodę. Moim zdaniem zrobiła darowiznę tylko po to, by później ją cofnąć. Zależało jej wyłącznie na remoncie domu, bo wcześniej był w katastrofalnym stanie.
– To nieprawda – argumentuje 66-latka. – Nawet gdybym musiała się zapożyczyć, to oddam mu pieniądze za ten remont. Nie mogę już na niego patrzeć.
Finał sądowej sprawy na początku przyszłego roku. Pani Maria zapowiada skierowanie skargi do Strasburga, gdyby wyrok okazał się dla niej niekorzystny.
Tekst i fot. (stop)