Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Warto przeczytać

Na złość Putinowi… jedzmy jabłka

jabłka3Rodacy zjednoczyli się wokół krajowych jabłek pokazując patriotyzm konsumpcyjny. Ogólnopolska akcja „Jedz jabłka na złość Putinowi” trwa. Sadownicy mają jednak obawy czy nowa moda na jedzenie jabłek nie skończy się zbyt szybko.
Gdy stało się to, czego najbardziej się obawiano, czyli wprowadzenie embarga na polskie warzywa i owoce przez Władimira Putina, Polakom nie zostało nic innego, jak chociaż spróbować zjeść to, czego do Rosji nie można wysłać. To duże wyzwanie, tym bardziej, że za wschodnią granicę trafiało co trzecie polskie jabłko. Hasło “Jedz jabłka na złość Putinowi”, wymyślone przez “Puls Biznesu”, błyskawicznie rozprzestrzeniło się na portalach społecznościowych, w akcji biorą udział konsumenci, dziennikarze, politycy. O ogólnopolskiej akcji jedzenia jabłek i picia cydru jest głośno też za granicami kraju.
– Oczywiście, że wspieram akcję. Ja zawsze kupowałam jabłka, bo po prostu je lubię, ale teraz zamiast jednego kilograma kupuję dwa – mówi Danuta Kazimierczak, która na łęczycki targ przyszła razem z wnuczką Leną. – Chętnie kupujemy i jemy jabłka, to niedoceniany polski owoc, poza tym trzeba wspierać sadowników.
Wokół skrzynek z różnymi rodzajami jabłek rzeczywiście można zauważyć spory ruch. Cena za kilogram jabłek waha się od 1 zł do 2 zł, w zależności od gatunku, a jest z czego wybierać.
– Zauważam wzrost sprzedaży o jakieś 15-20 %, to naprawdę sporo. Jestem na targu codziennie i mogę śmiało powiedzieć, że w chwili obecnej embargo wprowadzone przez Rosję pomaga sadownikom takim jak ja, czyli posiadającym średniej wielkości sad, którzy sprzedają detalicznie – słyszymy od Marka Sobczyka, sadownika z Sierpowa.
– Niestety, zdecydowanie gorzej sprawa wygląda w przypadku dużych producentów, mających tylko hurtowe punkty zbytu. Obecnie cena jabłka przemysłowego to tylko 13 gr za kilogram, gdzie w ubiegłym roku płacono 45 gr. W takiej sytuacji pod jabłoniami zalega wiele owoców, aż żal patrzeć. Zatrudnienie pracownika do zbiorów przy takiej cenie hurtowej graniczy już ze stratą – informuje pan Marek.
Sadownicy mają nadzieję, że Polacy nie przestaną jeść jabłek i zainteresowanie owocami się utrzyma. W końcu mają one sporo witamin, substancji odżywczych i błonnika. Poza tym świetnie nadają się na różnego rodzaju przetwory. Pamiętajmy, że na rynku najwięcej jabłek jest jesienią, wtedy występuje największa liczba odmian. Będzie to prawdziwa próba dla polskiego, jabłkowego zrywu konsumpcyjnego.
(MR)