Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski

Doszło do bezprawia – twierdzi pani Urszula

urszula2

Pod moją nieobecność sąsiad zdewastował mi działkę i zabrał kawałek ziemi – mówi zbulwersowana Urszula Kowalczyk, która o sprawie powiadomiła nie tylko redakcję, ale też policję i wójta.
Nasza Czytelniczka odziedziczyła po rodzicach 55-arową działkę we wsi Borszyn. Nie zdążyła jeszcze jej ogrodzić. Oskarża najbliższego z sąsiadów o nieprawne zawłaszczenie ziemi.
– Nawet nie wiem, kiedy sąsiad to zrobił. W każdym razie wykarczował mi działkę w pobliżu swoich stawów. Wyrwał młode drzewa i krzewy owocowe. Następnie wbił słupki graniczne w ten sposób, że zabrał mi 10 metrów mojej działki – mówi pani Urszula. – Nie było przy tym geodety. Wszystkie jego działania są bezprawne i na pewno tak tego nie zostawię.
U. Kowalczyk czuje się osamotniona w swojej walce o sprawiedliwe rozstrzygnięcie konfliktu.
– Powiadomiłam wójta o problemie. Na miejsce przyjechał gminny geodeta, który jedynie sporządził służbową notatkę. Poradził mi, że mogę oskarżyć sąsiada z powództwa cywilnego. Nie tego się spodziewałam. Myślałam, że urząd gminy będzie bardziej rygorystyczny w stosunku do osób, które są podejrzane o działania niezgodne z przepisami – słyszymy. – W tej sprawie byłam również na policji. Niedawno otrzymałam informację, że dochodzenie zostało umorzone. Najprawdopodobniej będę musiała pójść z tym do sądu.
Jaki jest komentarz wójta?
– Urząd Gminy nie może być stroną w tej sprawie, ponieważ chodzi o prywatne grunty. W takim wypadku pracownicy urzędu mogą jedynie służyć radą i skierować petenta do odpowiedniej instytucji, właściwej do rozwiązywanie tego typu problemów. Tak było również w tym przypadku. Przybyły na miejsce geodeta z Urzędu Gminy w Ozorkowie, poinformował panią Kowalczyk o konieczności wszczęcia postępowania na własny koszt, tzn. wezwania uprawnionego geodety, który przeprowadzi pomiary i sporządzi dokumentację. W oparciu o nią, ostatecznym rozwiązaniem będzie wystąpienia do sądu z powództwa cywilnego przeciwko bezprawnemu, zdaniem pani Kowalczyk, zagarnięciu terenu – informuje wójt Tomasz Komorowski.
Podczas naszej wizyty, na działkę przyjechał oskarżany sąsiad – Wiesław K. (nazwisko do wiadomości redakcji).
– Co to za cyrk – zaczął rozmowę. – Sąsiadka mnie oskarża niesłusznie. Owszem, wbiłem słupki, ale w porozumieniu z geodetę. Zresztą wytyczyłem granicę zgodnie ze starym podziałem. Niczego nie zawłaszczyłem.
Wiesław K., zaproponował, aby nowy podział działki odbył się przy współudziale geodety.
– Nie mam nic przeciwko temu, aby na miejsce przyjechał geodeta. Powinniśmy się porozumieć a nie ściągać tu prasę – mówił do Urszuli Kowalczyk.
Mamy nadzieję, że skonfliktowane strony dojdą do porozumienia.
tekst i fot. (stop)