Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski Warto przeczytać

Ani jednego klienta

– To totalna zapaść na rynku turystycznym – ocenia Wadim Jatczak, właściciel biura podróży w Ozorkowie, który po wybuchu pandemii koronawirusa nie miał jeszcze ani jednego klienta.

Tego można było się spodziewać. Mieszkańcy nie są zainteresowani zagranicznymi wojażami. Operatorzy proponują przesunięcie terminów wycieczek na jesień tego roku lub lato następnego roku. Jednak większość klientów nie czeka i anuluje wcześniej zaliczkowane wyjazdy.

– Na zwrot zaliczki, przy anulacji imprezy, czeka się pół roku – informuje W. Jatczak. – Namawiam klientów, którzy przed wybuchem pandemii wykupili wczasy, aby jeszcze poczekali z anulacją. Zawsze można to zrobić, a być może sytuacja w porze letniej będzie już w miarę opanowana. W każdym razie obecnie niepokój wśród klientów jest bardzo duży. Rodzice obawiają się o swoje dzieci w związku z COVID-19 i dlatego anulują wykupione wcześniej wojaże. Inni natomiast też rezygnują z uwagi na niepewną sytuację finansową.

Właściciel biura nie ukrywa, że tak źle jeszcze nigdy nie było.

– Nie ma żadnego zainteresowania. Jeśli dalej tak będzie, to przyjdzie mi zwijać interes – słyszymy od szefa biura podróży.

Warto dodać, że nad morzem, czy w górach w czasie korzystnej aury pojawiają się nawet teraz tłumy turystów. Nie są to jednak zorganizowane wcześniej przez biura podróży wycieczki, a jedynie indywidualne wojaże na krótkie wypady.

Jak oceniają fachowcy, turystyka jest pierwszą ofiarą kryzysu. Stan jest agonalny.

To właśnie turystyka jako pierwsza padła w Polsce ofiarą rozlewającej się po świecie epidemii koronawirusa. W części sektorów obroty zaczęły spadać już w lutym, w części w marcu. W większości rynek zupełnie zniknął w połowie marca, a rozwiązania pomocowe zawarte w tarczy antykryzysowej obowiązują dopiero od 1 kwietnia. W dodatku są one nikłą odpowiedzią na skalę problemu.


Biuro podróży w Ozorkowie dogorywa. Właściciel liczy na cud