Był doping, strzały i walka, zabrakło goli

łks

W meczu sąsiadów pierwszoligowej tabeli ŁKS był bliżej zwycięstwa, ale musiał zadowolić się remisem z Miedzią Legnica.

Łodzianie w rundzie wiosennej mieli na koncie już dwa zwycięstwa, ale oba osiągnięte na wyjeździe. Kibice gospodarzy wierzyli, że ich drużyna wreszcie sięgnie po trzy punkty również na swoim stadionie i ŁKS rozpoczął pojedynek walecznie i szybko. Już po kilku minutach Mateusz Wysokiński strzelał z narożnika pola karnego, piłka przeleciała obok nóg obrońców, ale i obok słupka.

W pierwszej połowie ŁKS opanował środek boiska, w czym dużą zasługę mieli Koki Hinokio i Wysokiński. Próbowali rozgrywać piłkę do swoich kolegów, ale akcje ŁKS nie miały tempa. Widać było jednak, że zawodnicy rozumieją się w akcjach, tyle że silni i rośli obrońcy Miedzi nie pozwalali ełkaesiakom rozwinąć skrzydeł.

Na groźniejszą sytuację musieliśmy czekać do 35. minuty, kiedy piłkę przerzuconą z prawej strony, Gustaf Norlin zgrał do Andreu Arasy, Hiszpan uderzył mocno, ale obok słupka.

ŁKS zbyt długo rozgrywał swoje akcje i nie potrafił ich wykończyć strzałem. Nawet błędy Miedzi w obronie pozostawały bez konsekwencji.

Przed przerwą to goście groźniej zaatakowali. W 42 min. Aleksander Bobek musiał wybijać piłkę na róg. Tuż przed gwizdkiem Mateusz Grudziński huknął z dystansu, ale piłka  przeleciała obok bramki gospodarzy.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia ŁKS. Najpierw aktywny wciąż Hinokio wypuścił Jaspera Loeffelsenda, ten zagrał do Norlina, ale piłkę po jego strzale odbił obrońca. Za chwilę Fabian Piasecki po zgraniu głową Artura Craciuna sam uderzał z główki, ale obok bramki, choć stał niespełna pięć metrów od niej. W kolejnej akcji Arasa posłał piłkę wzdłuż bramki, ta dotarła do Gustafa Norlina, ale Szwed zbyt mało pewnie uderzył i obrońcy wybili piłkę.

Później nastąpił okres przewagi Miedzi, a za chwilę trzeba było wprowadzać zmienników, żeby ożywić senną atmosferę meczu.

ŁKS dochodził do strzałów, ale zdecydowana większość z nich była niecelna. Dopiero w końcówce Miedź trochę poluzowała szyki obronne i mecz się rozkręcił. Były akcje, rzuty rożne, strzały, ale wynik do końca się nie zmienił.

ŁKS Łódź – Miedź Legnica – (0:0)

ŁKS: Bobek – Rudol Ż, Craciun, Norlin, Pingot – Loffelsend (65. Krykun), Hinokio Ż (75. Ernst), Wysokiński, Terlecki – Piasecki (65. Lewandowski), Arasa (75. Toma)

jg/fot. Piotr Wajman/lodzkie.pl

Gorąca atmosfera na