HomeAktualności z regionuAfera na osiedlu! Krytykują burmistrza i radną

Afera na osiedlu! Krytykują burmistrza i radną

jedynka

Potężne rozlewisko spędza sen z oczu lokatorom bloku przy ul. Dworcowej 5d. Lokatorzy są zdania, że pomimo wielu pism, telefonów i próśb, w łęczyckim magistracie w ogóle nie przejmują problemami zwykłych ludzi. Mieszkańcy nie wytrzymali. Zaprosili naszego dziennikarza, by na miejscu – w obecności radnej – porozmawiać o corocznych podtopieniach. Emocje były ogromne.
Woda gromadzi się na zapadłej wewnętrznej drodze, pomiędzy blokiem a garażami. Zalewa nie tylko pobliskie budynki, ale też utrudnia przejazd. Przejście zalaną drogą w stronę działek jest praktycznie niemożliwe. No, chyba, że ktoś zaopatrzy się wcześniej w kalosze. Ludzie nie ukrywają zdenerwowania i nie ma się im co dziwić. Niedawno remontowane osiedle w centrum miasta akurat w tym miejscu wygląda jak zapomniane przedmieścia.
– Tak dalej nie może być. Przecież mieszkamy w mieście a nie na wsi, gdzie z domów wychodzi się o tej porze roku jedynie w gumowcach. Najgorsze jest to, że nasze łęczyckie władze wiedzą o naszych kłopotach i wcale się tym nie przejmują – mówi Kazimierz Piotrowicz.
Pan Kazimierz powiedział nam, że do magistratu w sprawie podtopień na osiedlu wysłanych zostało wiele pism.
– Niestety, jak do tej pory sprawa wygląda tak, że piszemy do burmistrza, który przerzuca problem na innych. Informuje dyrektora Zieleni Miejskiej, szefa Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. I nic się nie dzieje. Jesteśmy lekceważeni – uważa K. Piotrowicz.
Robert Kula martwi się tym, że garaże i blok toną w wodzie.
– Woda wdziera się do pomieszczeń, które szybko niszczeją z powodu tej wilgoci – mówi.
Kolejny lokator zwraca uwagę na jeszcze inny problem.
– Pod zapadłą drogą przebiega magistrala ciepłownicza. Dopiero będzie problem, jak dojdzie do jej uszkodzenia – mówi Zdzisław Marchewa.
Edmund Mach i Zygmunt Pawłowski przekonują, że lokatorzy bloku muszą sami dbać o zniszczoną drogę na której tworzy się rozlewisko.
– Próbujemy ją utwardzać, ale takie amatorskie sposoby na niewiele się zdają – słyszmy od mieszkańców.
Władysława Cuper i Henryka Malicka nie mogą patrzeć na butwiejącą elewację bloku w którym mieszka miejska radna Iwona Czarnecka.
– Nie możemy zrozumieć, dlaczego radnej nie przeszkadzają te podtopienia. Rozmawialiśmy z nią o tym i nic. A przecież po to została wybrana, by reprezentować mieszkańców – mówią lokatorzy bloku przy ul. Dworcowej.
– Nikt ze mną nie rozmawiał o tym rozlewisku – zapewnia radna Iwona Czarnecka. – Wiem już jak duże emocje wywołuje ten temat i na pewno o tym wodnym problemie na osiedlu poinformuję w magistracie. Zamierzam też rozmawiać z dyrektorem Zieleni Miejskiej. Jednak samo utwardzenie tej drogi nic nie da. Trzeba zrobić odwodnienie terenu. To kosztuje. Zobaczymy co da się zrobić.
Dyskusja wywołała spore zainteresowanie na osiedlu. Przechodnie przystawali i słuchali tłumaczeń radnej. Lokatorzy wyglądali z okien. Przyjechała też policja, jednak radiowóz nie zatrzymał się przy dużej grupie mieszkańców zalewanego bloku.
Lokatorzy mają nadzieję, że w końcu ich problemy związane z zalaniami skończą się. Czy tak będzie? Do sprawy na pewno powrócimy.
(stop)

Potężne rozlewisko spędza sen z oczu lokatorom bloku przy ul. Dworcowej 5d. Lokatorzy są zdania, że pomimo wielu pism, telefonów i próśb, w łęczyckim magistracie w ogóle nie przejmują problemami zwykłych ludzi. Mieszkańcy nie wytrzymali. Zaprosili naszego dziennikarza, by na miejscu – w obecności radnej – porozmawiać o corocznych podtopieniach. Emocje były ogromne.
Woda gromadzi się na zapadłej wewnętrznej drodze, pomiędzy blokiem a garażami. Zalewa nie tylko pobliskie budynki, ale też utrudnia przejazd. Przejście zalaną drogą w stronę działek jest praktycznie niemożliwe. No, chyba, że ktoś zaopatrzy się wcześniej w kalosze. Ludzie nie ukrywają zdenerwowania i nie ma się im co dziwić. Niedawno remontowane osiedle w centrum miasta akurat w tym miejscu wygląda jak zapomniane przedmieścia.
– Tak dalej nie może być. Przecież mieszkamy w mieście a nie na wsi, gdzie z domów wychodzi się o tej porze roku jedynie w gumowcach. Najgorsze jest to, że nasze łęczyckie władze wiedzą o naszych kłopotach i wcale się tym nie przejmują – mówi Kazimierz Piotrowicz.
Pan Kazimierz powiedział nam, że do magistratu w sprawie podtopień na osiedlu wysłanych zostało wiele pism.
– Niestety, jak do tej pory sprawa wygląda tak, że piszemy do burmistrza, który przerzuca problem na innych. Informuje dyrektora Zieleni Miejskiej, szefa Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. I nic się nie dzieje. Jesteśmy lekceważeni – uważa K. Piotrowicz.
Robert Kula martwi się tym, że garaże i blok toną w wodzie.
– Woda wdziera się do pomieszczeń, które szybko niszczeją z powodu tej wilgoci – mówi.
Kolejny lokator zwraca uwagę na jeszcze inny problem.
– Pod zapadłą drogą przebiega magistrala ciepłownicza. Dopiero będzie problem, jak dojdzie do jej uszkodzenia – mówi Zdzisław Marchewa.
Edmund Mach i Zygmunt Pawłowski przekonują, że lokatorzy bloku muszą sami dbać o zniszczoną drogę na której tworzy się rozlewisko.
– Próbujemy ją utwardzać, ale takie amatorskie sposoby na niewiele się zdają – słyszmy od mieszkańców.
Władysława Cuper i Henryka Malicka nie mogą patrzeć na butwiejącą elewację bloku w którym mieszka miejska radna Iwona Czarnecka.
– Nie możemy zrozumieć, dlaczego radnej nie przeszkadzają te podtopienia. Rozmawialiśmy z nią o tym i nic. A przecież po to została wybrana, by reprezentować mieszkańców – mówią lokatorzy bloku przy ul. Dworcowej.
– Nikt ze mną nie rozmawiał o tym rozlewisku – zapewnia radna Iwona Czarnecka. – Wiem już jak duże emocje wywołuje ten temat i na pewno o tym wodnym problemie na osiedlu poinformuję w magistracie. Zamierzam też rozmawiać z dyrektorem Zieleni Miejskiej. Jednak samo utwardzenie tej drogi nic nie da. Trzeba zrobić odwodnienie terenu. To kosztuje. Zobaczymy co da się zrobić.
Dyskusja wywołała spore zainteresowanie na osiedlu. Przechodnie przystawali i słuchali tłumaczeń radnej. Lokatorzy wyglądali z okien. Przyjechała też policja, jednak radiowóz nie zatrzymał się przy dużej grupie mieszkańców zalewanego bloku.
Lokatorzy mają nadzieję, że w końcu ich problemy związane z zalaniami skończą się. Czy tak będzie? Do sprawy na pewno powrócimy.
(stop)

UDOSTĘPNIJ:
Nietypowa sprawa. N
Lokatorzy obawiali s
Oceń Ten Artykuł:
3 komentarze
  • mieszko / 9 kwietnia 2013

    to faktycznie skandal z tym bajorem, w tym bloku koło rozlewiska mieszka przecież radna, udaje, że nie ma problemu, to prawda, że w urzędzie miasta zwykli mieszkańcy są lekceważeni
    brawo dla Reportera, że zajmujecie się takimi sprawami…