Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Bez kategorii

Nie będę przepraszać…

05

Starosta Ryszard Rytter nie wytrzymał. Skierował sprawę do sądu przeciwko Józefowi Kaczmarkowi, burmistrzowi Uniejowa. Niedawno odbyła się pierwsza rozprawa na której zaproponowano zwaśnionym stronom mediację. Do pojednania raczej jednak nie dojdzie. Burmistrz Uniejowa nie zamierza przepraszać starosty poddębickiego.
O co poszło? Starosta pozwał burmistrza za naruszenie dóbr osobistych. Zasadniczą sprawą w tym konflikcie są wypowiedzi J. Kaczmarka na łamach jednej z lokalnych gazet.
– Burmistrz Uniejowa twierdzi, że jestem przeciwny utworzeniu w Uniejowie podstacji pogotowia ratunkowego. Rzekomo moja postawa miała sprawić, że plany wiązane z uruchomieniem takiej placówki zostały zaniechane. To nie jest prawda. Mam odpowiednie dokumenty i mogę to udowodnić, że pozytywnie zaopiniowałem w aneksie do planu ratownictwa medycznego o stworzenie w Uniejowie podstacji. Pragnę zaznaczyć, że to nie starosta decyduje w podobnych sprawach a minister zdrowia – mówi starosta R. Rytter.
Kilka dni temu w sądzie w Sieradzu doszło do pierwszej rozprawy. Sąd zaproponował mediację, aby uniknąć żmudnego postępowania dowodowego. Obie strony wyraziły na to zgodę.
– Oczekuję od burmistrza Uniejowa zaniechania kłamstw, przeprosin na łamach prasy i kwoty 5 tysięcy zł na rzecz Domu Pomocy Społecznej w Gostkowie – informuje starosta poddębicki.
Burmistrz Józef Kaczmarek póki co nie zamierza pójść na ugodę.
– To starosta powinien przeprosić mieszkańców powiatu i w szczególności Uniejowa, że nie ma w naszym regionie tak potrzebnej trzeciej karetki pogotowia. Nie obawiam się procesu a wręcz przeciwnie, chciałbym żeby do niego doszło. Wówczas będzie wiadomo, że negatywna postawa starosty przyczyniła się do zaniechania w zakresie utworzenia podstacji pogotowia w Uniejowie – mówi J. Kaczmarek. – Zwracam też uwagę na to, że starosta występuje nie jako osoba prywatna, ale organ administracji. Nie posiada więc prawa do ochrony dóbr osobistych.
W tej sprawie mediator będzie miał bardzo trudne zadanie.
(stop)