Włoski artysta ukończył pracę na zamku

akt lokacyjny

Choć oryginalny dokument nadający Uniejowowi prawa miejskie z 1283 roku nie przetrwał do naszych czasów, dzięki współpracy polsko-włoskiej zyskał drugie, symboliczne życie. Włoski artysta Pablo Masci ze stowarzyszenia Infioritalia, podczas wizyty delegacji z Italii, ukończył przepisywanie aktu lokacyjnego w formie kaligrafii, spisując tekst w języku starołacińskim.

Praca nad dokumentem trwała kilka tygodni. Było to żmudne, misterne i precyzyjne zadanie, wymagające odtworzenia dawnego liternictwa. Ponieważ oryginalny akt zaginął, artysta podjął się stworzenia jego kopii ideowej. Powstała ona na bazie zachowanych opisów oraz struktury podobnych aktów z tamtego okresu.

Lokacja miasta była procesem, który przynosił korzyści wszystkim stronom – właścicielowi ziemi (arcybiskupowi), zasadźcy (przyszłemu wójtowi) oraz mieszkańcom. Ten podział obowiązków tworzył fundament funkcjonowania średniowiecznego miasta.

Odtworzony dokument przypomina zasady, na jakich opierał się ówczesny porządek. Wójt jako przedstawiciel władzy otrzymywał trzy łany ziemi zwolnione z podatków, ogrody, prawo do prowadzenia karczmy, kramów handlowych i jatek mięsnych. Mógł korzystać z lasów, łąk, pastwisk oraz rzeki, co obejmowało prawo połowu ryb i budowę młyna (znanego później jako młyn Golina). Do jego obowiązków należało zbieranie podatków, przewodniczenie ławie miejskiej oraz obrona miasta – w czasie wojny stawał do walki wraz ze strażnikami uzbrojonymi w kusze.

Natomiast mieszkańcy otrzymywali po jednym łanie ziemi (około 17 hektarów), za który płacili rocznie 12 groszy podatku. Ciążył na nich obowiązek uiszczania dziesięciny na rzecz arcybiskupa w postaci zbóż: pszenicy, żyta i owsa. Od każdego domu i ogrodu odprowadzano drobne opłaty. Mieszczanie mieli prawo do korzystania z miejskich lasów i pastwisk oraz do uprawiania rzemiosła. Za prawo do warzenia piwa płacono 1 grosz, a za produkcję miodu pitnego 2 grosze. Rzemieślnicy (piekarze, szewcy, rzeźnicy, sukiennicy czy handlarze soli) mogli posiadać własne ławy (źródło: Jędrzej Kałużny).

Proces kaligrafowania dokumentu zakończył się w murach uniejowskiego zamku. To tam miała miejsce chwila o charakterze historycznym – ostatnią literę dopisali wspólnie Burmistrz Józef Kaczmarek oraz Ksiądz Infułat Andrzej Ziemieśkiewicz.

Jeden z pierwszych wersów aktu został przetłumaczony na język polski, co oddaje wagę dokumentów pisanych:

„To, co dzieje się w czasie, wraz z czasem przemija, jeżeli ludzka zapobiegliwość nie potwierdzi czynów śmiertelników spisanym świadectwem.”

Docelowo akt trafi do Zamku w ramach przygotowywanego projektu edukacyjnego. Kopia aktu lokacyjnego stanie się pamiątką, która przypomina o początkach miejskiej historii Uniejowa.

A.Ow./UM Uniejów

Warsztaty plecionkar
Kontrabanda w Łęcz