Mieszkanka Łęczycy mówi o znieczulicy

kot

Pani Paulina przesłała redakcji zdjęcia jednego z kotów żyjących na łęczyckim osiedlu, który w czasie ostatnich mrozów przebywał na wolnym powietrzu. Łęczycanka jeszcze raz apeluje do lokalnych władz i mieszkańców o większą empatię.
Nasza czytelniczka przypomina, jak ważne jest, aby w tym czasie zadbać o zwierzęta domowe porzucone przez człowieka, bez względu na ich wiek czy stopień oswojenia. Wiele z nich w przyszłości nie stanie się przytulankami, o jakich marzą ludzie, dlatego schroniska i fundacje często odmawiają przyjęcia, bo trudno znaleźć im dom i z dużym prawdopodobieństwem już zostaną w takim azylu. Jednak oswojenie oraz życie pod jednym dachem jest możliwe, jeśli poświęci się im czas i uwagę.

”Żadne zwierzę domowe nie jest przystosowane do tak niskich temperatur, życie na ulicy w ciągłym trybie przetrwania jako takie odbija się negatywnie na ich zdrowiu. Ten kocur ma infekcję dróg oddechowych, prawdopodobnie kaliciwirozę, pasożyty, a jego zęby — te które mu zostały, bo większość wypadła sama, pewnie z powodu choroby — są w tragicznym stanie, sprawiają mu ogromny ból i wymagają wyrwania” – pisze łęczycanka.

„Nie wyśmiewajcie też osób szukających pomocy dla takich zwierząt na różnych facebookowych stronach, bo mimo że prawo słabo je chroni, one naprawdę jej potrzebują. Gminna kastracja nie wystarczy, bo nie leczy chorób ani nie zapewnia bezpieczeństwa”.

UDOSTĘPNIJ:
Dyskusja o dworcu
Ma być przełom ws.
BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW KOMENTARZ