ŁKS od zwycięstwa do zwycięstwa

łks

Dziewięć punktów w niespełna dwa tygodnie. To dorobek Rycerzy wiosny. ŁKS o krok od baraży o ekstraklasę.

To był trzeci z rzędu mecz Łodzian przed własną publicznością, która bardzo liczyła na trzecie z rzędu zwycięstwo. Piłkarze od początku robili wszystko, żeby sprostać tym oczekiwaniom. ŁKS od pierwszych minut ruszył do ataku i po kilku ładnych akcjach, już w 9. minucie wyszedł na prowadzenie. Jasper Löffelsend obsłużył prostopadłym podaniem Kacpra Terleckiego, ten idealnie dośrodkował na głowę Fabiana Piaseckiego, który uprzedził obrońców i pewnie skierował piłkę do siatki.

Po stracie gola goście śmielej atakowali i było widać, że mogą być groźni. A że ŁKS nie był dłużny, to oglądaliśmy szybki dobry mecz.

W 27 min. Grodziszczanie dopięli swego i po przepięknym strzale sprzed „szesnastki” w samo okienko Oliwier Olewiński doprowadził do remisu.

Gospodarze nie zrazili się takim obrotem sprawy i przejęli inicjatywę. Szybko była okazja na ponowne objęcie prowadzenia, kiedy po minięciu się z piłką bramkarza gości, ta dotarła do Andreu Arasy. Hiszpan spokojnie przyjął, mocno uderzył, ale trafił w jednego z kilku obrońców ustawionych przed linią bramkową.  

ŁKS w zasadzie cały czas rozgrywał piłkę na połowie gości. Łodzianie imponowali utrzymywaniem się przy piłce, ładną jej wymianą. Ich gra była szybka i kombinacyjna. Dobra defensywa nie pozwalała jednak dojść do czystej sytuacji strzeleckiej.

Pogoń rzadko przechodziła pod pole karne gospodarzy, ale jak już się to zdarzyło podopiecznym Piotra Stokowca, to ich akcje były bardzo niebezpiecznie. W 39 min. wystarczyło kilka podań, żeby Kacper Łoś doszedł do groźnej sytuacji i z ostrego kąta strzelił minimalnie obok słupka.

Mecz w pierwszej połowie stał na bardzo wysokim poziomie. Był szybki, obfitował w ładne, przemyślane akcje. A druga połowa rozpoczęła się wręcz od szturmowych ataków ŁKS. Znakomicie rozgrywał Kōki Hinokio, szarpali bokami Löffelsend i Norlin. Po kwadransie mecz się wyrównał, Pogoń śmielej przechodziła do ataku odsłaniając się i to pozwoliło Łodzianom… strzelić upragnionego gola. W 65 min. po dośrodkowaniu Hinokio z prawej strony uderzał Arasa, poprawiał Mateusz Lewandowski, a kolejna dobitka – Piaseckiego była już celna. To już 13. gol najskuteczniejszego napastnika ŁKS.

Gospodarze nie rezygnowali z ataków. W 72 . min. Lewanowski po indywidualnej akcji strzelił sprzed pola karnego, a piłka po nodze obrońcy uderzyła w poprzeczkę. I zaraz potem było już 3:1, a upragnioną bramkę strzelił Hinokio, który tego dnia rozgrywał bardzo dobry mecz.

Mimo wprowadzenia przez trenera Grzegorza Szokę piłkarzy, którzy rzadko pojawiali się w tej rundzie na boisku, mecz nie stracił na atrakcyjności. Do końca prowadzone były szybkie akcje i po jednej z nich, tuż przed końcem regulaminowego czasu gry, Pogoń wywalczyła rzut karny, po faulu Mateusza Kupczaka na Jakubie Lisie. Karol Noiszewski zamienił „jedenastkę” na gola i końcówka była bardzo nerwowa. Kibice mogli jednak odetchnąć po końcowym gwizdku, bo gospodarze dowieźli zwycięstwo do końca.

ŁKS – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2 (1:1)

Gole dla ŁKS: Piasecki 2 (9. i 65.), Hinokio (72.)

ŁKS: Bomba – Kupczak, Craciun, Fałowski (78. Wiech) – Löffelsend, Hinokio (78. Patterson), Terlecki (46. Lewandowski), Wysokiński, Arasa (78. Młynarczyk), Norlin – Piasecki (71. Ernst)

jg/fot. Marcin Romanik/lodzkie.pl

Wkrótce odjazd? Ini
Uderzał głową mę