„Kariera” radnego z opozycji. Od „małego Nerona” do „inżyniera Malinowskiego”

Sesje miejskie w Łęczycy, to nie tylko aktualne samorządowe wieści. To – jak sam pisze radny Andrzej Malinowski – liczne zwroty akcji. Okazuje się, że burmistrz Paweł Kulesza ma wiele pomysłów na „ksywki” dla radnego. Jeszcze niedawno A. Malinowski był „małym Neronem”. Teraz jest „inżynierem Malinowskim”.
Na niedawnej sesji omawiana była m.in. planowana inwestycja dot. remontu ul. Thugutta.
Andrzej Malinowski w tej sprawie zabrał głos.
Po sesji umieścił w mediach społecznościowych taki oto wpis:
„W dokumentacji przewidziano wymianę tylko jednego rzędu płyt chodnikowych, podczas gdy istniejący układ terenu i planowane podniesienie poziomu jezdni mogą spowodować, że wody opadowe będą kierowane na prywatne posesje. Wskazałem jedynie problem, który warto przeanalizować przed rozpoczęciem prac, aby później nie generować dodatkowych kosztów i problemów mieszkańcom.
Jeżeli zadawanie pytań, analiza dokumentacji i zwracanie uwagi na możliwe błędy projektowe oznacza dziś tytuł „inżyniera”, to przyjmuję go z uśmiechem. Zastanawiam się czy lepiej być nazwanym „inżynierem” za troskę o interes mieszkańców czy „Neronem” za zadawanie niewygodnych pytań”.


