Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski Temat główny

Szok nad miejskim stawem!

topielec ozoSamobójca z Ozorkowa – jak udało nam się ustalić – od dawna był w fatalnym stanie psychicznym. Już wcześniej próbował ze sobą skończyć.
– Wszystko przez jego byłą żonę, która go zdradziła – mówi Zdzisław K., ojciec samobójcy. – Karol zostawił list pożegnalny. Napisał, że nas kocha, ale nie potrafi sobie poradzić z rozpadem małżeństwa.
Nie wiadomo jak długo ciało 48-latka było w wodzie. Pan Zdzisław, w rozmowie z dziennikarzem, przyznał, że przez ostatnie trzy dni nie było go w domu razem z synem.
– Karol w domu był sam. Ja w tym czasie byłem z moją drugą żoną, która ma mieszkanie w bloku w centrum miasta. Nie przypuszczałem, że syn pójdzie nad staw i się utopi – słyszymy.

ZWIĄZANE RĘCE I NOGI

Małe oczko wodne przy miejskim zalewie znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od rodzinnego domu samobójcy. Karol K. nad wodę zabrał taśmę samoprzylepną. Związał nią nogi a następnie ręce. Z początku wszystko wskazywało na zabójstwo. Policjanci wykluczyli jednak tę wersję.
– Jest pożegnalny list. Poza tym, wbrew pozorom, wcale nie jest to takie trudne aby samodzielnie związać nogi a następnie ręce. Taśma przy rękach była okręcona bardzo niedbale. Widać, że ta czynność została wykonana samodzielnie – twierdzi jeden z funkcjonariuszy z którym rozmawialiśmy nad zalewem.
Czynności śledczych trwały kilka godzin. Na miejscu tragedii pracowali ozorkowscy i zgierscy policjanci a także prokurator. Później przyjechali lekarze, którzy nie mieli kogo ratować. Stwierdzenie zgonu było formalnością. Czy tej śmierci można było uniknąć?
– Wiele razy rozmawiałem z Karolem, aby się nie poddawał. Mówiłem mu, że trzeba żyć dalej. Radziłem, aby wyszedł do ludzi. Niestety, syn po rozwodzie bardzo zamknął się w sobie. Miał głęboką depresję i nie chciał się leczyć – mówi ojciec 48-latka.
ZDRADA ŻONY GO ZABIŁA

Zdzisław K. nie ukrywał ogromnego żalu do swojej byłej synowej.
– Przyjąłem ją do domu jak własną córkę. Z Karolem byli małżeństwem ponad 20 lat. Do zdrady doszło z miejscowym. W Ozorkowie mówi się o tym bawidamku, że to taki „ozorkowski tulipan”. Syn dowiedział się o zdradzie, gdy była synowa miała wypadek samochodowy. Zamiast do męża zadzwoniła do kochanka a że Ozorków jest mały, to od razu się rozniosło kto przyjechał na miejsce wypadku – słyszymy od pana Zdzisława. – Karol bardzo przeżył rozwód, a później było już coraz gorzej.
Karol K., ze związku małżeńskiego, ma dorosłego syna Mateusza.
– Wnuk pracuje w Anglii, ale zapowiedział swój przylot – mówi ojciec samobójcy. – Karol był moim najstarszym synem. Ma dwóch braci. Dla całej rodziny ta tragedia jest ogromnym ciosem. Nie wiem, jak teraz będziemy funkcjonować. Ale przecież trzeba żyć dalej…
tekst i fot. (stop)

1 KOMENTARZ

Komentarze są wyłączone.