Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski Warto przeczytać

Szef komunalki alarmuje… Problem o którym zapomniano!

Wytyczne Ministra Klimatu i Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie postępowania z odpadami wytwarzanymi w czasie występowania zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i zachorowań na wywoływaną przez niego chorobę COVID-19 są jasne i precyzyjne. Z odpadami wytwarzanymi w miejscach kwarantanny lub izolacji należy postępować zachowując szczególne środki ostrożności. Czy tak jest? – Niestety, nie – odpowiada Grzegorz Stasiak, prezes Ozorkowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego.

Problem wydaje się być bagatelizowany, choć może mieć daleko idące, negatywne konsekwencje dla mieszkańców. W tej chwili w Ozorkowie – jak i w innych miastach w Polsce – odpady nie są segregowane pod kątem epidemiologicznym.

Szef ozorkowskiej komunalki rozpoczął w tej sprawie rozmowy z burmistrzem oraz władzami miejscowej spółdzielni mieszkaniowej.

– To oczywiste, że powinien już funkcjonować system, który zabezpiecza odbiór i przekazywanie odpadów w dobie pandemii – mówi Grzegorz Stasiak, prezes przedsiębiorstwa komunalnego w Ozorkowie. – Jednak, jak do tej pory, wszystkie odpady, niezależnie czy od osoby zdrowej czy też z podejrzeniem koronawirusa, trafiają w to samo miejsce. Wielu mieszkańców może być nosicielami COVID-19, choć nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Także od nich odpady trafiają do wspólnych pojemników. Potrzeba odrębnych pojemników zamykanych na kłódkę na „koronaśmieci”. To jest w naszym wspólnym interesie, a nie tylko pracowników OPK.

Prezes Stasiak zapewnia, że zabezpieczył pracę w firmie pod kątem zagrożenia epidemiologicznego.

– Pracownicy już na długo przed powszechnym obowiązkiem zakrywania nosa i ust byli wyposażeni w maseczki a także przyłbice oraz rękawiczki. W każdym samochodzie jest płyn odkażający. Poza tym pracownicy mają dwie pary obuwia i dwie pary ubrań roboczych. Pracują 4 brygady, które się nie spotykają. Są osobne szatnie i zaplecza. Wszystko po to, aby zminimalizować potencjalne ryzyko rozpowszechniania się koronawirusa.

Nasi czytelnicy zwracają uwagę, że w wielu miejscach – szczególnie przy sklepach – rzucane są na chodniki i trawniki zużyte rękawiczki. Coraz częściej niektórzy pozbywają się również w taki sam sposób maseczek jednorazowych.

– To rzeczywiście się zdarza – potwierdza G. Stasiak.