Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ads

Ads

Powiat łęczycki Temat główny Warto przeczytać Łęczyca

Śpi na schodach pod drzwiami mieszkania żony

Lokatorzy jednej z kamienic w Łęczycy są wściekli, bo od prawie czterech lat ich sąsiad mieszka na schodach prowadzących na strych. Jak usłyszeliśmy, 67-latka z domu wyrzuciła jego żona, a że zameldowany w mieszkaniu nigdy nie był – nie może do niego wrócić. – To już trwa za długo. Człowiek stał się bezdomny, jego rodzina ma to w nosie a my musimy się męczyć – usłyszeliśmy.

Mieszkańcy kamienicy czują się bezsilni. Nie pomagają interwencje służb mundurowych ani pracowników socjalnych.

– Sąsiad mieszka już na tym korytarzu dobre cztery lata. W międzyczasie był kilka razy w ośrodku dla bezdomnych w Ozorkowie, ale nie były to długie pobyty. Raz wytrzymał tam godzinę. Jakiś czas był u brata pod Łęczycą, ale podobno zaczął znosić graty i robił wokół siebie za duży bałagan, nie uszanował braterskiej pomocy i wrócił do naszej kamienicy. Przez niedługi czas miał też wynajęte mieszkanie, bo ma już emeryturę i to nie najgorszą, ale też coś było nie tak, że znów zamieszkał na schodach – mówi Beata Oleksiewicz, jedna z lokatorek.

Grzegorz Milewski, który mieszka na piętrze kamienicy, denerwuje się przez bałagan i brud wokół bezdomnego.

– Rozkłada się na schodach prowadzących na strych, że przejść nie można, wokół niego zawsze leżą butelki po alkoholu i mnóstwo śmieci. Potrzeby fizjologiczne załatwia na klatce schodowej a często też pod siebie. To jest skandal, że nikt nie może z nim nic zrobić. Kiedy przyjeżdża policja, owszem, wychodzi, ale co z tego skoro tuż po odjeździe radiowozu wraca – dodaje G. Milewski.

Mieszkańcy pamiętają 67-letniego obecnie mężczyznę z młodszych lat. Przyznają, że był przyzwoitym i pracowitym człowiekiem, pomocnym i uprzejmym.

– Teraz bywa agresywny, wyzywa od najgorszych nawet kobiety, nadużywa alkoholu. Ciężko się z nim rozmawia, chyba ma już problemy z głową, ma jakieś urojenia, kłóci się – mówią lokatorzy.

– Dla mnie jest nie do pojęcia, jak żona mogła wyrzucić go z domu i pozwala, żeby mieszkał pod jej drzwiami. Wiele razy słyszeliśmy, jak mówiła że go nie wpuści do mieszkania bo jej nabrudzi, ale woła na niego o pieniądze na rachunki, bo ma emeryturę. Jak psu wynosi mu na korytarz coś do picia. Przecież rodzina chyba ma jakiś obowiązek wobec takiego człowieka. Ma też dzieci. Córka jest za granicą, ale kiedy przyjeżdża, to chociaż o niego jakoś zadba, syn go nie zauważa, a też tutaj mieszka – mówi Jerzy Wiśniewski. – Jeżeli służby są bezsilne, bo interweniowali już wszyscy, to należy sądownie zobowiązać rodzinę, żeby się nim zajęła, tym bardziej, że mają duże mieszkanie.

Próbowaliśmy porozmawiać z żoną mężczyzny – nie otworzyła drzwi do mieszkania. Z 67-latkiem kontakt był utrudniony.

O problemie z bezdomnym rozmawialiśmy z Tomaszem Olczykiem, komendantem straży miejskiej w Łęczycy, który już kilka razy zawoził mężczyznę do ośrodka dla osób bezdomnych w Ozorkowie.

– Człowieka nie można do niczego zmusić. Kiedy zawozimy tego mężczyznę do Ozorkowa, za każdym razem wyraża na to zgodę, choć tę decyzję zawsze poprzedza długa rozmowa. Tylko w tym roku już kilka razy próbowałem przekonać go do wyjazdu do ośrodka. Niestety odmawiał – przyznaje T. Olczyk. – Wspólnie z MOPS-em będziemy działać, żeby tę sprawę rozwiązać i pomóc zarówno bezdomnemu jak i lokatorom tej kamienicy.

Także z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej otrzymaliśmy deklarację, że pracownicy socjalni będą rozmawiać z bezdomnym.

– Podejmiemy, po raz kolejny, działania, ale trzeba pamiętać, że bez zgody tego mężczyzny, niewiele można zrobić. Trzeba też trafić na dobry moment, żeby zastać mężczyznę w kamienicy oraz żeby chciał rozmawiać z pracownikami socjalnymi – powiedział nam Mariusz Mieczyński, zastępca dyrektora MOPS w Łęczycy.

M. Mieczyński wkrótce poinformował, że bezdomny zgodził się na rozmowę w MOPS-ie i wyraził chęć wyjazdu do ośrodka w Ozorkowie. Strażnicy miejscy zawieźli mężczyznę.

– To jest szósty wyjazd tego pana do ośrodka dla osób bezdomnych w Ozorkowie, ale musimy mieć świadomość, że ten pobyt może szybko się zakończyć, bo tak już nie raz było. Trzymamy kciuki, żeby zechciał zostać tam jak najdłużej. Jeśli jednak wróci do Łęczycy będziemy podejmować kolejne działania – dodaje M. Mieczyński.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.