Widzew Łódź w tarapatach

widzew

Widmo spadku znów zagląda Widzewowi Łódź w oczy. Łodzianie ulegli na wyjeździe Koronie Kielce 0:1 i w najbliższych dniach z niepokojem będą śledzili wyniki rywali.

Zgodnie z zapowiedziami, Aleksandar Vuković, trener Widzewa praktycznie  nie dokonał zmian w składzie – jedyna to obecność na prawej obronie Steliosa Andreou. Wprowadzenie Cypryjczyka były wymuszone kontuzją Carlosa Issaca.

Widzew mocnym akcentem rozpoczął spotkanie. Już w 4. minucie Mariusz Fornalczyk w tempo dograł do Frana Alvareza i Hiszpan znalazł się naprzeciwko bramkarza Xaviera Dziekońskiego, ale przegrał pojedynek z Polakiem.

Kolejne minuty nie przyniosły jednak strzałów w światło bramki i do przerwy niewiele się działo. Podobnie wyglądał pierwszy kwadrans po zmianie stron. W 60. minucie Andreou faulował Dawida Błanika przed polem karnym. Sam poszkodowany huknął z dystansu w okienko, dając prowadzenie gospodarzom.

Widzew odpowiedział główką Sebastian Bergiera po dośrodkowaniu Marcela Krajewskiego, ale uderzenie nie sprawiło większych problemów  Dziekońskiego. Bliższa podwyższenia była Korona, ale futbolówka po główce Kostasa Sotiriu, przeleciała obok słupka bramki strzeżonej przez Bartłomieja Drągowskiego. Trener Vuković posyłał w bój kolejnych piłkarzy z nadzieją na zmianę niekorzystnego dla Widzewa wyniku. Po Krajewskim, na boisku zameldowali się Osman Bukari i Adni Zeqiri, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. W końcówce strzał oddał Juljan Shehu, ale ponownie lepszy był Dziekoński.

Po tym meczu Łodzianie z niepokojem będą śledzić wyniki rywali, szczególnie mecz Lechii Gdańsk z Legią Warszawa. Ewentualna wygrana Gdańszczan ponownie zepchnie Widzew do strefy spadkowej. 

Korona Kielce – Widzew Łódź 1:0 (0:0) 1:0 D. Błanik (60)

lodzkie.pl

Łęczyckie ogródki
Letni rozkład jazdy