Pierwsza porażka Widzewa

Nie tak miało wyglądać świętowanie w Sercu Łodzi. Wspaniała oprawa meczu i znakomity doping nie pomogły: Widzew przegrał z Koroną Kielce 1:2.
Widzew, który przed meczem z Kielczanami mógł pochwalić się serią trzech meczów bez porażki, pojedynek w Sercu Łodzi rozpoczął od mocnego uderzenia. Już w 8 minucie wyszedł na prowadzenie po golu Steve`a Kapuadiego.
Chwilę później mogło być już 2:0, ale Fran Alvarez strzelając zza pola karnego minimalnie chybił.
Po kwadransie role się odwróciły. Korona przejęła inicjatywę. Najpierw strzelał stary znajomy kibiców Widzewa Mariusz Stępiński, a w 22 min. po rzucie rożnym celnie uderzył Morgan Fassbender.
Cztery minuty później ten sam zawodnik wykończył kolejną akcję Korony po stałym fragmencie gry i goście prowadzili już 2:1. Fassbender jeszcze przed przerwą mógł zaliczyć hattricka, ale w decydującym momencie znakomicie wybronił jego strzał Bartłomiej Drągowski.
Zaraz po wznowieniu gry Widzew był bliski wyrównania, kiedy w zamieszaniu podbramkowym Marcel Pięczek, gracz Korony, uderzył piłkę w stronę własnej bramki. Gości uratowała poprzeczka. Przez długi czas to byłą najlepsza sytuacja do wyrównania dla Widzewa. Ataki gospodarzy nie tworzyły poważniejszego zagrożenia dla bramki Korony. Dopiero w 69. min. groźnie uderzał Marcel Krajewski, ale piłkę wybił sprzed bramki głową Stępiński. Tuż przed końcem meczu Kielczanie mogli podwyższyć wynik, ale pojedynek z Norbertem Barczakiem wygrał Drągowski.
Widzew Łódź – Korona Kielce 1:2 (1:2)
Gol dla Widzewa: Kapuadi (8.),
dla Korony: Fassbender 2 (22. i 26.)
Widzew: Drągowski – Gazibegović (44. Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, Mario Garcia (84. Pulinho Ż) – Fornalczyk, Shehu, Kornvig (71. Akere), Fran Alvarez (84. Selahi) – Świderski, Bergier
jg/fot. Sebastian Sołtyszewski/lodzkie.pl


