O krok od tragedii pod Poddębicami

Dzięki czujności i natychmiastowej reakcji policjanta będącego po służbie pomoc na czas otrzymał mężczyzna, który leżał na polu w trudnych warunkach atmosferycznych. Jego życie było bezpośrednio zagrożone. Gdyby nie szybka interwencja funkcjonariusza, dalsze przebywanie na mrozie mogło zakończyć się tragicznie.
Wczoraj, 8 lutego 2026 roku, przed godziną 17:00 dyżurny poddębickiej komendy, będąc po służbie, zauważył na polu leżącego mężczyznę. Leżał na boku, w pozycji przykurczonej, nie reagował na zadawane pytania i nie był w stanie samodzielnie się podnieść ani stanąć. Kontakt z nim był znacznie utrudniony. Mężczyzna był wyraźnie wychłodzony – miał zasinioną skórę dłoni i twarzy, trząsł się z zimna, a jego odzież była przemoczona. Nie potrafił podać swoich danych osobowych ani wyjaśnić, co się stało.
– Panujące warunki atmosferyczne – ujemna temperatura, wiatr oraz opady deszczu ze śniegiem stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla jego życia i zdrowia. Policjant natychmiast powiadomił służby ratunkowe. Na miejsce przybyła załoga pogotowia ratunkowego, która udzieliła mężczyźnie pomocy i przetransportowała go do szpitala celem dalszej diagnostyki oraz hospitalizacji. Jak ustalono, uratowanym jest 45-letni mieszkaniec gminy Wartkowice. Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji dyżurnego pomoc dotarła na czas, zapobiegając tragedii. To zdarzenie pokazuje, że czasem wystarczy jeden telefon i ludzki odruch, by uratować drugiego człowieka – mówi mł. asp. Alicja Bartczak z KPP w Poddębicach.






