Kto śmieje się z Czakusia?! Burmistrz zareagował

Paweł Kulesza, włodarz Łęczycy, upublicznił na swoim profilu FB szeroki komentarz dot. Czakusia, który kilka lat temu stał się urzędowym psem.
„Naśmiewanie się z opieki nad bezbronnym zwierzęciem? Naprawdę?” – pisze burmistrz.
Dalej można przeczytać:
„W naszym Urzędzie Miejskim kilka lat temu (dokładnie 6) wydarzyła się historia, która zamiast jednoczyć ludzi wokół dobra, stała się dziś powodem kpin i niezrozumienia grupy osób, którzy w niezrozumiałej dla mnie walce, przekraczają granice. Sprawa dotyczy psa – Czakusia, który został uratowany z bardzo trudnych, wręcz tragicznych warunków. Zwierzę było zaniedbane i potrzebowało nie tylko leczenia, ale także poczucia bezpieczeństwa i troski. Zamiast trafić do przepełnionego schroniska, pies znalazł schronienie w naszym urzędzie. Wśród naszych codziennych obowiązków stał się cichym towarzyszem pracy. Co istotne, jego utrzymanie – karmę, opiekę weterynaryjną i inne potrzeby – pokrywają z własnych pieniędzy pracownicy urzędu, w tym ja sam oraz osoby spoza urzędu. Nie jest to więc inicjatywa finansowana z miejskiego budżetu, lecz wspaniały gest ludzi, którzy postanowili pomóc Czakusiowi.
Tego rodzaju postawa mogłaby być przykładem empatii i odpowiedzialności społecznej. Tymczasem ktoś zdecydował się zareagować inaczej. W przestrzeni publicznej pojawiły się prześmiewcze plakaty, które wyśmiewają zarówno psa, jak i osoby sprawujące nad nim opiekę. Tego typu działania budzą pytania o granice krytyki oraz o to, czy wrażliwość na los słabszych nie powinna być raczej powodem do uznania niż drwin.
Cała sytuacja pokazuje szerszy problem, jak łatwo dobre intencje mogą zostać zniekształcone przez negatywne nastawienie i brak zrozumienia. Zamiast dostrzec w tej historii przykład zaangażowania i ludzkiej przyzwoitości, niektórzy wybierają szyderstwo. Warto się zastanowić, co taka reakcja mówi o nas jako społeczności. Czy naprawdę chcemy żyć w miejscu, gdzie pomaganie staje się powodem do kpin? A może lepiej byłoby potraktować tę historię jako przypomnienie, że nawet w instytucjach publicznych jest miejsce na zwykłą ludzką dobroć”.


