Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Bez kategorii

W Leśmierzu podpalacz sieje strach

straz

Strażacy przez cały weekend walczyli z palącymi się belami słomy należącymi do gospodarstwa rolnego Waldemara Dobrowolskiego. To nie pierwsze takie pożary na terenie gospodarstwa. Na przestrzeni kilku lat ogień strawił już setki ton słomy. Co dziwne, straty notuje jedynie W. Dobrowolski. Czy przedsiębiorca komuś się naraził? Czy są to celowe podpalenia?
Sterty słomy paliły się na obrzeżach Leśmierza oraz w Skotnikach. W akcji gaszenia brało udział kilka jednostek strażackich. Już teraz wiadomo, że ogień strawił słomę wartą kilka tysięcy złotych.
– W tym roku to pierwsze pożary słomy. W ubiegłym były dwa, a jeszcze rok wcześniej również paliła się słoma – mówi Waldemar Dobrowolski. – Nie ukrywam, że dla mnie te pożary są bardzo zagadkowe. Oczywiście, zastanawiałem się nad tym dlaczego płonie jedynie moja słoma. Nie złapałem nikogo za rękę i nie będę rzucał żadnych oskarżeń. Choć może nasunąć się myśl o celowości tych działań.
Właściciel gospodarstwa rolnego twierdzi, że nie ma wrogów, którzy w ten sposób mogliby mu zaszkodzić. Dodaje jednak, że nie wyklucza opcji związanej z zemstą lub złośliwością ludzką. Być może ogień podkłada rozżalony były pracownik gospodarstwa.
– No cóż, wiele osób przewinęło się przez moje gospodarstwo. Ale na pewno nikt ze zwolnionych pracowników nie przyszedł do mnie i nie powiedział mi, że jeszcze go popamiętam.
Barbara Arent widziała płonące sterty słomy.
– Mieszkam w bloku naprzeciwko pola na którym składowana była słoma. Ogień był naprawdę potężny. Płomienie wzbijały się na wysokość kilku metrów. Widok na długo pozostanie w mojej głowie – mówi pani Barbara.
Niektórzy mieszkańcy mają już gotową odpowiedź.
– Komuś po prostu się nie podoba, że Dobrowolski jest bogaty. Ma dużo ziemi i pieniędzy. Te podpalenia, to celowa robota – twierdzi jeden z mężczyzn z którym rozmawialiśmy o pożarach. – Oby tylko piroman nie obrał sobie innych celów.
(stop)