Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Powiat łęczycki Temat główny Warto przeczytać Łęczyca

Pacjenci się denerwują! Godziny czekania w SOR…

W łęczyckim oddziale ratunkowym od ręki pomocy medycznej się nie dostanie. Na lekarza trzeba czekać kilka godzin a niektórzy nawet są odsyłani z kwitkiem. Przez pandemię brakuje lekarzy a pacjenci czekają przed wejściem na SOR lub w swoich samochodach, bo w poczekalni nie można.

Mieszkańcy regionu nie kryją zdenerwowania mówiąc o wręcz nieprawdopodobnych sytuacjach w łęczyckim oddziale ratunkowym.

– W ubiegłym tygodniu zasłabłam. Lekarz rodzinny bez wahania wystawił mi skierowanie do szpitala, podejrzewając zaburzenia układu krążenia. Zgodnie z zaleceniem udałam się do szpitala. To, że nie można wejść na oddział ratunkowy, rozumiem, jest pandemia, ale to, że z podejrzeniem kłopotów z sercem czekałam od godziny 22.00 do pierwszej w nocy, aby w końcu usłyszeć, że mam się zgłosić rano, to już jest nieprawdopodobne – usłyszeliśmy. – Pojechałam do domu a na drugi dzień skorzystałam z prywatnej wizyty lekarskiej. Dodam, że razem ze mną na lekarza czekała jeszcze m.in. pacjentka po wypadku, również odesłana do domu oraz córka czekająca od 12 godzin na swojego ojca przebywającego na oddziale ratunkowym.

Pacjentka miała skierowanie do szpitala. Musiała jednak skorzystać z prywatnej pomocy lekarskiej

Pacjenci czekają godzinami na pomoc, zazwyczaj siedząc w samochodach. Ale nie każdy ma samochód, wówczas jest problem.

O niezadowoleniu pacjentów rozmawialiśmy z Krzysztofem Kołodziejskim, dyrektorem szpitala w Łęczycy.

– Trwająca epidemia jest czynnikiem, który w znacznym stopniu pogarsza warunki pracy nie tylko oddziału ratunkowego, ale także całej jednostki. Nikt nie jest zadowolony, że pacjenci są skazani na czekanie na zewnątrz budynku, ale przebywanie kilku osób w poczekalni stanowi zagrożenie epidemiczne. Ponadto, przez obecny zakaz pracy lekarzy i pielęgniarek w kilku placówkach medycznych odczuwamy deficyt kadry medycznej. To także powoduje dłuższe czekanie na konsultację lekarską w oddziale ratunkowym – przyznaje K. Kołodziejski. – Czynimy i czynić będziemy wszelkie starania, aby sytuacja pacjenta sukcesywnie się poprawiała, aczkolwiek trudno dziś powiedzieć w jakim tempie będzie rozwijała się epidemia tym bardziej, że zbliża się jesień, a to okres, kiedy dodatkowo ludzie chorują na grypę i schorzenia grypopodobne.