Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Parzęczew Powiat zgierski Warto przeczytać

Ludzie są zbulwersowani. Sms-owe zwolnienie! Bez kłótni i awantur?

W dzisiejszych czasach mało co powinno zaskakiwać. A jednak, sposób w jaki podziękowano za pracę ludziom zatrudnionym w ochronie, wywołał ogromne emocje. Za pośrednictwem wysłanego smsa Sławomir Chabasiński został poinformowany o zwolnieniu z pracy. O niecodziennym wypowiedzeniu mówią tez inni byli pracownicy ochrony.

– Nie zgadzamy się na takie traktowanie – usłyszeliśmy od mężczyzn, którzy nie szczędzą słów krytyki pod adresem swojego byłego już pracodawcy.

W Parzęczewie jest praca – z tej informacji ucieszyli się ozorkowianie, którzy nawet nie przypuszczali z czym będą musieli się zmierzyć.

– Zatrudniliśmy się w ochronie a naszym miejscem pracy była obecnie budowana farma wiatrowa. Mniej więcej w tym samym czasie kierownik firmy ochroniarskiej zatrudnił też panią Martę, która pełniła takie same obowiązki jak my. Nie przepracowałem jeszcze całego miesiąca, gdy niedawno przyszedł do mnie sms z treścią, że zostałem zwolniony. W smsie była też informacja, abym zabierał swoje ciuchy… bez kłótni i awantur. Napisała do mnie pani Marta, która nie jest żadną szefową. Nic z tego nie rozumiem. Człowiek pracował solidnie, przykładał się do obowiązków a został zwolniony przez współpracownicę – mówi Sławomir Chabasiński.

Zdenerwowania nie ukrywa również Paweł Jarmusz.

– Warunki pracy były fatalne. Szef w czasie upałów nie zadbał nawet o to, abyśmy mieli wodę do picia. W trakcie pracy, podczas słonecznego dnia, zrobiło mi się słabo. Zachwiałem się i musiałem pójść w cień. Pani Marta oskarżyła mnie, że jestem pijany. Powiedziała, że wylatuję z roboty. Przecież tak nie można. Jeśli ktokolwiek ma podstawę sądzić, że pracownik jest pijany, powinien wezwać policję. Mogłem dmuchać w balonik. Na pewno alkomat nic by nie wykazał. Moje zachwianie wynikało z choroby serca. Mam legitymację osoby niepełnosprawnej – usłyszeliśmy od pana Pawła.

Mężczyźni próbowali skontaktować się z kierownikiem firmy ochroniarskiej z Torunia.

– Raz odebrał telefon, ale gdy zaczęliśmy mówić w czym rzecz, to od razu odłożył słuchawkę – powiedzieli nam zwolnieni ochroniarze.

– Najgorsze jest to, że pod płaszczykiem redukcji etatów zatrudniani są członkowie rodziny i znajomi pani Marty, która widocznie ma jakieś szczególne względy u kierownika ochrony. Zatrudniony został mąż pani Marty oraz jej przyjaciółki. To nie jest redukcja, tylko wymiana pracowników na „swojaków” – dodają Sławomir Chabasiński i Paweł Jarmusz, którzy wciąż czekają na wynagrodzenie.

Skontaktowaliśmy się telefonicznie z panią Martą. Rozmowa nie trwała długo. Ochroniarka wyłączyła telefon, kiedy usłyszała, że dzwonimy z redakcji. Później telefonu już nie odbierała.

Andrzej Zalewski, kierownik ochrony, twierdzi, że wszystko jest w porządku.

– Pani Marta jest dowódcą tego obiektu w Parzęczewie i otrzymała wszelkie kompetencje, aby podejmować decyzje w sprawie zwolnień – zapewnia A. Zalewski.

Kierownika ochrony zapytaliśmy o powody zwolnień oraz zaskakującą redukcję etatów, która zdaniem naszych rozmówców jest zwykłym nepotyzmem i kumoterstwem.

– Nie będę przez telefon mówił o powodach zwolnień i nie będę się wypowiadał o zatrudnionych nowych ochroniarzach. Proszę przysłać mi maila z pytaniami – zakończył szybko rozmowę z naszym dziennikarzem szef ochrony.

Maila z pytaniami wysłaliśmy. Oto oficjalny komentarz firmy:

„Informuję, że danych dotyczących strategii oraz polityki kadrowej, jako wewnętrznych dokumentów spółki, nie przekazujemy żadnym instytucjom, gdyż wszystkie te informacje stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa” – czytamy w odpowiedzi Przemysława Landowskiego, dyrektora ds. ochrony.

Zwolnieni pracownicy zapowiadają, że nie zostawią tak tej sprawy. Zamierzają powiadomić Państwową Inspekcję Pracy.