Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Bez kategorii

Lokatorzy uciekali z domów

06

Do dramatycznych scen doszło w piątkową noc przy ul. Zgierskiej. Rozpędzone bmw najpierw ścięło drzewo a następnie wjechało wprost w instalację gazową tuż przy mieszkalnych budynkach. Lokatorzy musieli w pośpiechu opuścić domy. Istniało realne zagrożenie wybuchem.
– Do dziś robi mi się słabo, gdy o tym pomyślę – mówi Jadwiga Zarębska. – Szykowałam się do snu, ale krótko przed pójściem do łóżka wyczułam w mieszkaniu woń gazu. Poszłam więc do kuchni. Stanęłam przy kuchence, bo myślałam, że nie dokręciłam kurka. Po chwili usłyszałam syreny strażackie. Wozy zatrzymały się przed domem a jeden ze strażaków zapukał w okno i kazał natychmiast wyjść z budynku. Powiedział o wyciekającym gazie. Przeraziłam się.
Pani Jadwiga w nocnej koszuli wybiegła – podobnie jak inni lokatorzy pobliskich budynków – na ulicę. Dopiero wtedy zobaczyła roztrzaskane bmw.
– Nie słyszałam wcześniej, jak samochód uderzył w drzewo i elewację budynku. Krótko po strażakach przyjechały karetki pogotowia. Zauważyłam kierowcę bmw, którego lekarze wnieśli na noszach do karetki. Podobno to mieszkaniec Ozorkowa. Ktoś mi powiedział, że licznik w jego rozbitym aucie zatrzymał się na 200 km/h. Pędził ulicą jak wariat.
Grzegorz K. (nazwisko do wiadomości red.), kolejny mieszkaniec budynku zagrożonego wybuchem, wspomina strażacką akcję.
– Na szczęście wszystko przebiegło bardzo sprawnie i profesjonalnie. Strażacy zneutralizowali wyciek gazu, odcięli prąd. Cała akcja rozpoczęła się po godz. 22 i trwała mniej więcej 4 godziny. To była niezapomniana noc.
Od policji dowiedzieliśmy się, że samochodem kierował 29-letni mieszkaniec Ozorkowa. Był trzeźwy. W aucie jechał jeszcze pasażer, który nie odniósł większych obrażeń. Główną przyczyną wypadku była nadmierna prędkość.
Mieszkańcy twierdzą, że wielu kierowców jadących ul. Zgierską nie zważa na ograniczenia prędkości.
tekst i fot. (stop)

 

Komentarze są wyłączone.