Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Powiat łęczycki Łęczyca

Jeśli dalej tak będzie, to rezygnuję – mówi burmistrz

lip

Wyszły na jaw kolejne nagrania rozmów z burmistrzem Łęczycy Krzysztofem Lipińskim. Po złożeniu zawiadomienia do prokuratury przez Jana Budzińskiego, prezesa PEC, to samo uczyniła jego żona. Kolejne podejrzenie popełnienia przestępstwa, które trafiło do miejscowej prokuratury pogrąża włodarza miasta. Do oskarżenia o szantaż doszła próba nękania o 50 tys. zł pożyczki. Burmistrz Krzysztof Lipiński także zawiadomił prokuraturę.
O ruchu prezesa PEC pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Jan Budziński złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z ultimatum, jakie usłyszał od burmistrza. Prezes PEC miałby stracić stanowisko, jeśli Zenon Koperkiewicz zostanie odwołany z funkcji przewodniczącego Rady Miasta. Żona prezesa PEC również poszła do miejscowej prokuratury z zawiadomieniem przeciwko burmistrzowi. Chodziło o rozmowy, które miały miejsce pod koniec ubiegłego roku, kiedy to Krzysztof Lipiński prosił o 50 tys. zł, zdaniem pani Budzińskiej, miałoby to być zadośćuczynienie za zatrudnienie jej męża w miejskiej spółce. W zawiadomieniu wskazuje też na nękanie telefonami.
Burmistrz potwierdza rozmowy o 50 tys. zł prowadzone z panią Budzińską, ale mówi, że była to prośba o pożyczkę skierowana do przyjaciół. Miała to być kolejna pomoc finansowa, pierwszą pożyczkę burmistrz spłacił w ustalonym terminie.
– Potrzebowałem tych pieniędzy w dość krótkim czasie, było to 50 tys. zł. Pani Budzińska powiedziała, że nie ma takiej kwoty, że może mi pożyczyć w ratach, ale potrzebowałem tej sumy od razu. Nie udzieliła mi pożyczki i się skończyła dyskusja na ten temat. Ja o tym zapomniałem a dzisiaj ta pani to wykorzystuje, nie wiem po co – komentuje burmistrz Lipiński.
Czy 50 tys. zł miałoby być „podziękowaniem” za prezesurę w PEC? Zapytaliśmy burmistrza jakie były powody powierzenia tej funkcji Janowi Budzińskiemu.
– Przecież wszyscy o tym wiedzą. W całej Polsce pewne funkcje dzielone są z klucza politycznego. Pan Jan Budziński został poinformowany przez grupę, która tworzyła ten komitet, że jak wygramy wybory, to będzie pełnił funkcję sekretarza miasta. W połowie kampanii, powiedział, że wycofuje się z kampanii, powody były bardzo błahe, chodziło o banery. Rozpoczęły się więc negocjacje. Pan Budziński wrócił do komitetu mówiąc jednocześnie, że nie chce być sekretarzem miasta, nie chce być urzędnikiem, że jeśli uda się wygrać wybory, to chciałby być w spółce – twierdzi burmistrz Lipiński. – Spełniłem obietnicę, dlatego nie rozumiem powodów, dla których pan Jan Budziński teraz zmienił po raz kolejny opcję. Mogę się tylko domyślać, że chodzi o zmniejszenie wynagrodzenia. Najpierw ukarany został pan Zenon Koperkiewicz, bo jako pierwszy zaczął o tym publicznie mówić, teraz atak skierowany jest na mnie, bo ja podjąłem decyzję o zmniejszeniu pensji prezesa.
Na zawiadomienia złożone w prokuraturze, burmistrz Łęczycy odpowiedział tym samym. Do prokuratury apelacyjnej w Łodzi oraz jako informacja dla prokuratury rejonowej w Łęczycy i prokuratury generalnej w Warszawie, trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy na temat podsłuchowego skandalu mają mieszane uczucia. Jedni bronią burmistrza, mówiąc, że taka afera nie jest potrzebna i tylko zaszkodzi Łęczycy, inni z rozżaleniem wspominają dzień wyborów samorządowych. O rozwoju sprawy i decyzji prokuratury dotyczącej wszczęcia śledztwa lub jego odmowie będziemy informować.
(mr)


Komentarze są wyłączone.