„Zdziczenie”… ostre słowa burmistrza. Ludzie komentują

Czy uprawnione było użycie takich słów o wandalach? Burmistrz Paweł Kulesza nie gryzł się w język, co nie spodobało się radnemu Andrzejowi Malinowskiemu. Warto jednak podkreślić, że mieszkańcy – nawet ci opozycyjni do obecnej władzy – zgadzają się z włodarzem Łęczycy.
Podczas ostatniej sesji miejskiej burmistrz Paweł Kulesza, odnosząc się do przypadków dewastacji mienia i niewłaściwych zachowań części mieszkańców, użył określenia „postępujące totalne zdziczenie społeczeństwa”.
„Nikt nie kwestionuje, że akty wandalizmu zasługują na jednoznaczne potępienie.
Jednak pojawia się pytanie: czy tak szerokie i mocne określenie służy budowaniu wspólnoty?
Jak zatem czują się Bogu ducha winni, szanujący swoje miasto i pragnący jego realnego rozwoju mieszkańcy Łęczycy, którym pan Kulesza przypisuje zdziczenie? Oburzeni? Obrażeni? Niesprawiedliwie oceniani przez osobę, której powierzyli sprawowanie urzędu burmistrza ich miasta i który powinien robić to z szacunkiem dla (Ł)łęczycan, a ewidentnie tego nie czyni?
Od miesięcy słyszymy apele o dialog, wzajemny szacunek i jednoczenie mieszkańców wokół spraw miasta. Trudno jednak pogodzić takie deklaracje z językiem, który może być odebrany jako stygmatyzujący całe społeczeństwo.
Prawdziwy dialog nie polega na etykietowaniu mieszkańców, lecz na wspólnym poszukiwaniu rozwiązań. Wspólnotę buduje się rozmową, zaufaniem i odpowiedzialnością – także za słowa wypowiadane podczas sesji Rady Miejskiej” – pisze w mediach społecznościowych A. Malinowski.
W internecie rozgorzała dyskusja. Większość Łęczycan jest za burmistrzem.
Pan Robert
Burmistrz nie powiedział, że mieszkańcy są „zdziczali”. Powiedział, że nastąpiło zdziczenie, odnosząc się do aktów wandalizmu i niszczenia mienia. To zasadnicza różnica. W języku polskim określenie „zdziczenie” jest używane do opisania pogorszenia zachowań, zaniku poszanowania zasad czy norm społecznych, a nie jako obraźliwe określenie ludzi. Przedstawianie tego tak, jakby burmistrz wyzywał mieszkańców od „zdziczałych”, jest po prostu nadinterpretacją jego słów. Warto cytować wypowiedzi zgodnie z ich rzeczywistym znaczeniem, a nie przypisywać im treści, których nie zawierały.
Pan Dariusz
Zapraszam do siebie na kawę w godzinach 21-23 szczególnie w sobotę i rozmowę i wspólne poszukiwanie rozwiązań z przechodzącymi pod moimi oknami niektórymi mieszkańcami tego miasta i znalezienie z nimi wspólnego języka szczególnie po zwróceniu im uwagi na ich zachowanie. Serdecznie zapraszam.
Pan Dariusz
Najlepsze zawsze są proste rozwiązania . Jest monitoring w Urzędzie, wcześniej siedział tam człowiek i obserwował , ewentualne naruszenia bezpieczeństwa , wandalizm czy inne zgłaszał do służb. Może czas pomyśleć , że skoro jest ten monitoring to najwyższy czas z tego dobitnie korzystać . Posadzić tam człowieka , może dwóch , którzy będą 24 godziny na dobę obserwować miasto i zgłaszać służba wszelkie naruszenia prawa , będzie to z obopólna korzyścią dla miasta i służb , oszczędności czasu na prowadzenie dochodzeń , kto to zrobił , taki petent popełniający czyny niedozwolone , będzie rozliczany od razu , inni amatorzy takich czynów pięć razy się zastanowią , czy warto . Druga sprawa już wcześniej pisałem o zalewie w Łęczycy i aktach wandalizmu w altanach i terenie przyległym . Wystarczy porozmawiać z Komendantem Policji w Łęczycy na tem temat , by skierował w odpowiednie miejsce narażone na takie akty wandalizmu i nie tylko częściej patrole Policji w dzień i w nocy , patrole objęły nawet obserwacja takie miejsca , patrolami pieszymi i ewidentne egzekwowanie prawa , raz , drugi i da napewno wymierne efekty . Można również włączyć w ramach możliwości patrole Straży Miejskiej . Stworzyć odpowiedni plan działania w tych miejscach służb , patrole po cywilnemu. Tylko i może aż tylko trzeba porozmawiać z odpowiednimi służbami i skoordynować te działania . Także pewne rzeczy są proste , tylko trzeba chcieć to zrobić , a nie tylko gadać , gadać , bo to że ktoś pogada , to niestety nie zniknie ten problem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki .
Pan Tomasz
A ja powiem tak: burmistrz i tak wykazał się delikatnym słownictwem bo na takich to słownictwo wykwintne w żaden sposób nie pasuje. Uważam że patologie społeczne należy nazywać po imieniu.
Pani Julia
O i tak bardzo łagodne określenie na te „elementy”, które panoszą się po ulicach miasta i z braku czegokolwiek lepszego do roboty, uprzykrzają życie innym mieszkańcom. Pozazdrościć tylko czasu wolnego.
Pan Bartłomiej
Pierwszy raz w życiu, dosłownie pierwszy raz zgadzam się z Kulesza, nazwał zjawisko takim jakim ono jest – on sam też pierwszy raz powiedział ,,coś,, zgodnego z rzeczywistością.
Pani Joanna
Ale to prawda. Społeczeństwo zdziczało.
To tylko niektóre komentarze mieszkańców. Nie da się ukryć, że mieszkańcy zauważają problem i też są bardzo krytyczni w swojej ocenie w stosunku do wandali.


