Prywatyzacja szpitala w Łęczycy – o tym pisze samorządowiec

W mediach społecznościowych iskrzy. Łukasz Fratczak, radny gminy Góra Św. Małgorzaty, napisał o szpitalu w Łęczycy. Ma być bardzo źle. Zdaniem samorządowca szpital jest na skraju bankructwa i właśnie zaczęła się jego prywatyzacja. Post skrytykowała Małgorzata Raczkiewicz z zarządu powiatu łęczyckiego.
„Szpital w Łęczycy nie jest niczyim prywatnym folwarkiem” – zaczyna swój wpis samorządowiec.
„Szpital tonie w długach. Zaległości wobec ZUS. Brak stabilności i perspektyw. Coraz więcej osób ma wrażenie, że publiczny majątek jest doprowadzany do ruiny po to, żeby finalnie oddać go w prywatne ręce. Społeczeństwu wmówi się później, że prywatyzacja to jedyne wyjście”.
Radny Frątczak pyta: kto odpowiada za nadzór nad finansami ZOZ? Dlaczego przy takiej sytuacji wydaje się miliony na kolejne przebudowy? Czy ktoś przygotowuje grunt pod przyszłą prywatyzację?
Na post zareagowała Małgorzata Raczkiewicz.
„Próbuje się wywołać niepokój i poczucie zagrożenia rzekomą prywatyzacją” – pisze członek powiatowego zarządu.
„Jakie są fakty? Inwestycje to nie dług, lecz rozwój. Remont apteki szpitalnej to niezbędny wydatek, a konieczność prawna. Musi ona spełniać inne normy niż apteki komercyjne. Dzięki tej inwestycji, w zwolnionych pomieszczeniach starej apteki powstaną nowoczesne poradnie specjalistyczne. To konkretna korzyść dla pacjentów: lepsze warunki i szerszy dostęp do lekarzy.
Stabilność finansowa. Zarzuty dotyczące ZUS są manipulacją. Szpital korzysta z oficjalnego i legalnego porozumienia z ZUS o odroczeniu płatności. Jest to standardowe narzędzie finansowe, które pozwala na zachowanie płynności i niezakłócone funkcjonowanie oddziałów w obliczu trudnej sytuacji w całej polskiej służbie zdrowia. Prywatyzacja to mit. Oficjalnie ucinam wszelkie spekulacje: Nikt nie planuje, ani nie przygotowuje prywatyzacji szpitala w Łęczycy. Placówka jest i pozostaje własnością publiczną, służącą mieszkańcom naszego powiatu”.
Zapytaliśmy radnego Frątczaka o powody umieszczenia w internecie informacji o szpitalu.
„Zdecydowałem się zabrać głos w tej sprawie, ponieważ temat szpitala budzi ogromne emocje wśród mieszkańców i nie może być przemilczany. Jako radny mam obowiązek reagować na sygnały, które do mnie docierają, oraz informować o potencjalnych zagrożeniach. Część informacji, które posiadam, pozyskałem również w ramach swojej działalności jako redaktor. W związku z tym nie mogę ujawniać wszystkich szczegółów ani źródeł – obowiązuje mnie w tym zakresie odpowiedzialność i ochrona informacji. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa wymaga jasnego stanowiska ze strony osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie szpitala. Mój wpis miał na celu rozpoczęcie otwartej dyskusji i uzyskanie konkretnych odpowiedzi, a nie wywoływanie niepotrzebnego niepokoju. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jaka jest realna sytuacja i jakie scenariusze są brane pod uwagę” – odpowiedział redakcji samorządowiec.


