Na kanale TVP1 został wyemitowany kolejny odcinek „Nie ma jak Polska”. Prowadzący program Maciej Orłoś oraz Anna Karna opowiadali o anielskim i diabelskim szlaku na trasie Centralnego ŁUK-u Turystycznego (Łęczyca – Uniejów – Kłodawa). Tym razem w głosowaniu widzów zwyciężył Maciej Orłoś. Prezenterkę czekało trudne zadanie: straszenie ludzi w stroju Boruty. Prowadzący program odwiedzili Grabów, nazywany królestwem cebuli oraz europejską stolicą palanta – gry, która jest związana z tą miejscowością od XV wieku. Sami postanowili w niego zagrać.
Do ostrego konfliktu doszło w centrum miasta z powodu działającej, przy ul. Konstytucji 3 Maja, ubojni. Właściciele działek położonych w bliskim sąsiedztwie zakładu, skarżą się na rzeźnię. Twierdzą, że z ubojni spuszczana jest krew na okoliczne pola. Dodają, że władze miasta pozwalają na to, aby ziemia była w ten sposób zanieczyszczana. – Nie wiemy już, gdzie mamy zgłosić się o pomoc – usłyszeliśmy od właścicieli domów położonych blisko ubojni. Telefon, który odebraliśmy w ubiegłym tygodniu ws. ubojni, był dramatyczny.
We wtorek na ręce mł. insp. Pawła Karolaka, komendanta KPP w Łęczycy, trafiła skarga na st. asp. Agnieszkę Ciniewicz, rzecznika miejscowej policji. Wielokrotnie działający w imieniu mieszkańców radny Zenon Koperkiewicz jest zbulwersowany odpowiedzią rzeczniczki, jakoby jego interwencja i prośba o pomoc policji w zatrzymaniu kuchenkowych naciągaczy (o sprawie piszemy w numerze) miała charakter prywatny. Rzeczniczka twierdzi, że zgłoszenie radnego Koperkiewicza dotyczyło jego znieważenia przez fałszywych monterów kuchenek i „nie wskazywał osób, które ewentualnie mogłyby być pokrzywdzone”. – Twierdzenie, że ja nic nie mówiłem o działaniu tej grupy jest dla mnie krzywdzące i kłamliwe. Prosiłem, niemal błagałem funkcjonariuszy, żeby weszli do mieszkań pokrzywdzonych i spisali protokół. Nie zrobili tego i odjechali. Przez 6 dni naciągano niewinnych ludzi, a można było temu zapobiec – mówi radny.
W sobotę z więzienia w Garbalinie na wolność wyszli przestępcy. Okoliczni mieszkańcy nie kryją tego, że obawiają się zwolnionych więźniów, szczególnie złodziei i wandali. Dlaczego więźniowie zostali wypuszczeni na wolność? Wszystko za sprawą zmian w kodeksie postępowania karnego. Z więzień na terenie całego kraju zostali wypuszczeni skazani wcześniej za jazdę rowerem po alkoholu. Do tej pory rowerzysta, który miał powyżej 0,5 promila alkoholu odpowiadał jak za przestępstwo. Teraz, niezależnie od liczby promili będzie to wykroczenie, a co za tym idzie mniej surowe będą kary.
W całej Polsce obchodzono wczoraj Narodowe Święto Niepodległości. W Łęczycy w kościele pw. św. Andrzeja oraz na placu Kościuszki odbyły się z tej okazji uroczystości, w których uczestniczyli m.in. włodarze
Hola, hola – mówi Piotr Piętka, prezes Ozorkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zdaję sobie sprawę, że komunalka chciałaby sprzedawać więcej ciepła, ale my patrzymy gospodarnie na te sprawy. Dlatego dostawy ciepła do naszych bloków są optymalne, nie za duże i nie za małe. Kłopot jednak w tym, że wielu spółdzielców narzeka na to, że w mieszkaniach jest zimno. Kilka dni temu do naszej redakcji dzwonili lokatorzy bloków przy ul. Sikorskiego, którzy skarżyli się na lodowate kaloryfery.
Na przystankach autobusowych od kilku już miesięcy wiszą plakaty ze zdjęciem mężczyzny oraz jego imieniem i nazwiskiem, który rzekomo jest pedofilem. Mieszkańcy posiadający dzieci obawiają się o swoje pociechy. Zachodzą w głowę, kto rozwiesza takie informacje. Pytają, czy policja w tej sprawie wszczęła dochodzenie. Nasz dziennikarz o plakatach z wizerunkiem rzekomego pedofila został powiadomiony podczas rozmowy z jedną z mieszkanek, przy ul. Starzyńskiego. – Proszę się zainteresować tymi plakatami. Jestem matką i autentycznie boję się o swoje dziecko. Jeden z takich plakatów wisi tu niedaleko, na jednym z przystanków – usłyszeliśmy. Faktycznie, już z daleka widać zdjęcie krótko ostrzyżonego młodego mężczyzny z dużym nagłówkiem Poszukiwany pedofil. Oprócz jego imienia i nazwiska, podana jest też ksywka „Jędras”. Na dole napis – Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… Wiesław Rzącki, komendant komisariatu policji w Ozorkowie, od nas dowiedział się o plakatach.
Gospodarze ze wsi Konstantki twierdzą, że z winy urzędników zgierskiego starostwa zdychają im krowy. Na miejsce kilka dni temu przyjechał naczelnik wydziału inwestycji i spraw gospodarczych wraz z pracownikiem, który odpowiedzialny był za stosowanie na polach środka chemicznego do zwalczania chwastów. Rozmowa z rolnikami była niezwykle emocjonująca. – To przez was zdechły nam krowy – mówiła bardzo zdenerwowana Elżbieta Kurowska. – Nikt nas wcześniej nie poinformował, że trawa i chwasty zostały posypane jakimś chemicznym środkiem. Nic o tym nie wiedzieliśmy i dlatego krowy jak zwykle pasły się na polach. We wrześniu padła nam jedna krowa a w ubiegłym roku dwie.
Co to za burmistrz, który nie potrafi skutecznie uporać się z zakładem uciążliwym dla całego miasta – mówią zdenerwowani mieszkańcy, którzy co roku mają ten sam problem związany ze smrodem i gryzącym dymem.
Ryszard Kowalski tydzień temu zmarł w szpitalu. Jego najbliższa rodzina twierdzi, że został pobity przez dwie nastoletnie dziewczyny na ul. Poznańskiej w Łęczycy (pisaliśmy o sprawie). Policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie, ale według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy do pobicia nie doszło. – Opinia policji jest skandaliczna – uważa brat zmarłego. – Są świadkowie, którzy widzieli, jak brat był bity.
Burmistrz Andrzej Olszewski nie ukrywa tego, że pomysł związany z powstaniem ścieżki rowerowej w miejscu w którym teraz przebiegają tory kolejki wąskotorowej bardzo przypadł mu do gustu. Oczywiście zupełnie inne zdanie na ten temat mają miłośnicy wąskotorówki. – Nikt nas nie poinformował o takich planach. Jestem zaskoczony i zasmucony, zwłaszcza że pan Olszewski był przychylny naszym działaniom i wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku – mówi Paweł Papierz, prezes Stowarzyszenia Kujawskich Kolei Wąskotorowych.
Kino Ludowe wznawia działalność! To doskonała informacja dla mieszkańców regionu, którzy musieli jeździć do Łodzi, aby zobaczyć kinowe przeboje i atrakcyjne teatralne sztuki. W ozorkowskim kinie będą wyświetlane zarówno filmy, jak i grane przedstawienia. Oprócz tego właściciel kina Ludowego planuje organizować w nim rozmaite imprezy. Pierwszy seans filmowy już 15 listopada.
Już dwa duże sklepy zostały zamknięte, odkąd w miejscowości pojawił się market. Handlowcy boją się, że przez Biedronkę będą musieli zwijać interes. Jeden ze zlikwidowanych sklepów prowadził działalność w znacznej odległości od marketu. Drugi działał w bezpośrednim sąsiedztwie Biedronki. – Pojawiła się naprawdę poważna konkurencja dla lokalnych sklepów, nie tylko z branży spożywczej. Wcześniej do marketu trzeba było jeździć do Łęczycy a teraz jest na miejscu. Ceny są niskie i nie ma się co dziwić, że coraz więcej mieszkańców robi w Biedronce zakupy – słyszymy od przechodnia.
Mieszkańcy kamienicy na placu Jana Pawła II nie mogą zrozumieć, dlaczego miasto nie wyremontowało całego dachu budynku, który został nadpalony po niedawnym pożarze. Lokatorzy twierdzą, że władze zaoszczędziły na pracach naprawczych i nie przekazały wszystkich pieniędzy uzyskanych z ubezpieczenia. Przed rozpoczęciem remontu lokalna władza przekonywała, że cała suma pieniędzy z ubezpieczenia zostanie przeznaczona na naprawy – słyszymy od lokatorów. Okazuje się jednak, że wcale tak nie było.
W połowie tego miesiąca otwarty ma zostać kolejny w mieście market. Być może ta inwestycja nie wzbudzałaby aż tylu kontrowersji, gdyby nie jedno. Market znajduje się bardzo blisko szkoły. Dyrektorka szkoły ufa jednak swoim uczniom i jest przekonana, że młodzież nie będzie kupowała alkoholu w pobliskim Polomarkecie. – W najbliższej okolicy jest już kilka sklepów, które w swojej ofercie posiadają alkohol. Dla licealistów pojawienie się kolejnego punktu z alkoholem nie jest żadną nowością – mówi Anna Plaskota.
Lokatorzy bloków przy ul. Szkolnej mają dość uczniów, którzy w czasie przerw wychodzą z pobliskiego gimnazjum i palą papierosy tuż przy ich oknach. Dyrektor szkoły zwróciła się z prośbą do strażników, aby kontrolowali najbardziej ulubione przez młodzież miejsca. – Na razie pojawiamy się średnio dwa razy w tygodniu, ale zamierzamy zwiększyć działania w tym zakresie – mówi Tomasz Olczyk, komendant straży miejskiej w Łęczycy. – W pierwszych dniach byliśmy bardziej skuteczni, ponieważ uczniowie nie spodziewali się nas, teraz są bardziej ostrożni. Przyłapaną na paleniu młodzież legitymujemy i dane przekazujemy do szkół. Głównie są to gimnazjaliści, ale zdarzają się też uczniowie z Zespołu Szkół im. Jadwigi Grodzkiej.
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.