Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Bez kategorii

Z powodu biedy handlują własnymi organami

JEDENProkuratura rejonowa zakończyła dochodzenie w sprawie rozpowszechniania ogłoszenia w internecie o odpłatnym zbyciu nerki za 40 tysięcy złotych przez mieszkankę Łęczycy. Ciągle w wirtualnym świecie kwitnie handel organami. Nie mieliśmy problemów, aby na takie ogłoszenia trafić od osób z naszego regionu. Głównym powodem chęci sprzedaży nerki, czy też płatów wątroby lub szpiku kostnego jest bieda.
“Pilnie sprzedam nerkę” – takich ofert w internecie jest na pęczki. Ci, którzy nerek szukają, mogą przebierać do woli. Nie wierzycie? Wystarczy w internetowej wyszukiwarce wpisać hasło o sprzedaży ludzkich organów.
W Łęczycy miejscowa prokuratura prowadziła sprawę 23-letniej dziewczyny, która z powodu trudnej sytuacji materialnej postanowiła  sprzedać nerkę.
– Dochodzenie zostało nam przekazane przez Centralne Biuro Śledcze – informuje Monika Piłat, szefowa łęczyckiej prokuratury rejonowej. – Sprawę zakończyliśmy umorzeniem w ubiegłym roku. Dziewczyna tłumaczyła się, że nie wystawiała w internecie żadnego ogłoszenia o handlu własną nerką. Tłumaczyła, że ma w domu 2 komputery i wielu znajomych. Twierdziła, że najprawdopodobniej jeden z jej kolegów zrobił jej głupi kawał.
Szefowa prokuratury z niepokojem obserwuje, że ogłoszeń o handlu organami przybywa. Niektórzy podają nie tylko swój numer telefonu, ale nawet imię i nazwisko.
Zadzwoniliśmy do kilku takich osób z naszego regionu.
– Mam 20 lat. Jestem zdrowy, nie palę, nie piję. Nerkę sprzedam za 25 tysięcy złotych. Muszę, bo mam duży kredyt do spłacenia – słyszymy od zdesperowanego chłopaka.
Dwudziestokilkuletnia dziewczyna wystawiła swoją nerkę za 15 tysięcy złotych.
– Pilnie potrzebuję pieniędzy – mówi. – Honorowo oddaję krew, jestem zdrowa.
Wiadomości są krótkie, ale konkretne: co, za ile i kontakt.
Choć ofert jest naprawdę dużo, środowisko lekarskie wątpi w istnienie podziemia transplantologicznego. W tej sprawie zadzwoniliśmy do dyrektora „Poltransplantu” w Warszawie.
– Cały proces związany z przeszczepem wymaga zbyt wiele zachodu i procedur, żeby można to było ukryć – uważa profesor Roman Danielewicz. – To nie tylko kwestia pobrania i wszczepienia, ale także okres przygotowawczy i późniejsze kontrole. Nie da się tego zrobić w ukryciu.
Gdzie w takim razie można przeprowadzić zabieg przeszczepu? Profesor wyjaśnia, że głównie tego typu operacje przeprowadzane są na Dalekim Wschodzie.
Na przykład na stronie internetowej szpitala w Szanghaju podany jest nawet cennik transplantacji organów: „nerka – 62 tys. dolarów, wątroba – 130 tys. dolarów, płuco – 150–170 tys. dolarów, serce – 130–160 tys. dolarów, nerka i trzustka – 150 tys. dolarów, rogówka – 30 tys. dolarów.
Tak więc nielegalny przeszczep na pewno do tanich operacji nie należy. Warto pomyśleć o tym, że chęć szybkiego wyjścia z biedy może zakończyć się tragicznie. Ważne jest również to, że umieszczanie w internecie ogłoszeń o zamiarze sprzedaży organów zagrożone jest karą więzienia do lat pięciu. Zgodnie z prawem narządy mogą być pobierane od żywego dawcy na rzecz krewnego w linii prostej, rodzeństwa, osoby przysposobionej lub małżonka, a ich pobranie na rzecz innych osób wymaga zgody właściwego miejscowo sądu rejonowego. Wówczas opinię musi wydać Etyczna Komisja Krajowej Rady Transplantacyjnej.
(stop)