Reporter

reporter-ntr.pl

Sport Łódź

Widzew Łódź pokonuje GKS Katowice. Piękna seria zwycięstw u siebie

Piąte zwycięstwo w piątym meczu na własnym boisku w obecnym sezonie Fortuna I Ligi odnieśli zawodnicy Widzewa Łódź. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia po meczu pełnym walki pokonali GKS Katowice 3:1.

Od początku było wiadomo, że na boisku i na trybunach będzie gorąco. Najmocniej odczuł to Juliusz Letniowski, który już w pierwszych minutach oberwał kilka razy. To chyba zmotywowało go jeszcze bardziej, bo był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Widzewa. Obie ekipy na zmianę tworzyły okazje bramkowe, jednak te GKS były groźniejsze. Widzewiacy czyste konto zawdzięczali Konradowi Reszce, który w ostatnim momencie zastąpił kontuzjowanego Jakuba Wrąbla. W miarę upływającego czasu podopieczni Janusza Niedźwiedzia zaczęli przejmować kontrolę na boisku. Częściej byli przy piłce i szybko rozbijali akcje ofensywne gości. Bramka padła jednak dopiero pod koniec pierwszej połowy. W 45 minucie sprzed pola płasko uderzył Letniowski, przytomnie zachował się Bartosz Guzdek, który lekko trącił piłkę zmieniając tor jej lotu i myląc bramkarza. To właśnie na konto młodego napastnika został zapisany gol. 

Dominacja w drugiej połowie 

Bramka do szatni wyraźnie podbudowała RTS, bo od początku drugiej części gry był stroną dominującą. Hanousek, Michalski i Letniowski bardzo szybko wymieniali piłkę w środku pola, a rotujący na skrzydłach Dominik Kun i Paweł Zieliński stwarzali nie lada problemy obrońcom GKS. Dziesięć minut po rozpoczęciu gry Widzew podwyższył na 2:0. Rzut rożny krótko rozegrali Kun i Letniowski, ten drugi uderzył sprzed pola karnego w długi róg. Tym razem bez pomocy innych zawodników piłka wpadła do siatki. Po upływie kolejnych dziesięciu minut było 3:0. Po kombinacyjnej akcji Zielińskiego, Guzdka i Michalskiego ten ostatni uderzył z około 20 metrów, a interweniujący Kudła nie zdołał odbić piłki. Po tej akcji Katowiczanom wyraźnie przeszła ochota na grę. Dopiero w 90 minucie zdobyli się na groźną akcję, która zakończyła się golem Oskara Repki. 

UMŁ

fot. Marcin Bryja

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.