Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Powiat łęczycki Łęczyca

Wiceburmistrz nie przeprosi prezesa PEC

urbański

Krzysztof Urbański, zastępca burmistrza Łęczycy odniósł się do pisma, które zaadresował do niego Jan Budziński. Prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej uważa, że podczas konferencji prasowej przed miejskim ratuszem, zastępca burmistrza posunął się do wyrażenia nieprawdziwych i naruszających jego dobre imię insynuacji, oczekiwał oficjalnego sprostowania. Z odpowiedzi przesłanej do prezesa miejskiej spółki jasno wynika, że sprostowania nie będzie. Czy Jan Budziński pójdzie do sądu?
W przesłanej odpowiedzi Krzysztof Urbański odnosi się do każdego z punktów uznanych przez Jana Budzińskiego za niezgodne z prawdą lub naruszające jego dobre imię. Pierwszym z nich była informacja, iż to nie burmistrz Olszewski po 22 miesiącach zwolnił Jana Budzińskiego ze stanowiska sekretarza miasta, lecz J. Budziński sam złożył rezygnację.
– Podana przez pana informacja w komentarzu do tego punktu (…) zainspirowała mnie do przeanalizowania pańskich akt osobowych z tamtego okresu oraz protokołu pokontrolnego z kontroli urzędu miasta w Łęczycy, przeprowadzonej w dniach 21 lipiec – 12 wrzesień 2008 r. przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Łodzi. Potwierdzam – fakty dotyczące pana odejścia z miejskiego urzędu są inne od tych, które podałem na konferencji – czytamy w odpowiedzi zastępcy burmistrza – (…) uważam w tym miejscu, że z uwagi na okoliczności pańskiej rezygnacji, jako człowiek szlachetny (pomijam inklinacje do nagrywania rozmów), to pan powinien poinformować mieszkańców Łęczycy osobiście, jaki był prawdziwy powód zakończenia pana pracy na stanowisku sekretarza miasta oraz odnieść się do legalności pobranego w tamtym okresie wynagrodzenia dużo ponad 100 000 zł.
Sporo emocji u zainteresowanego wzbudziło również określenie Jana Budzińskiego „człowiekiem niezwykle odważnym, albo człowiekiem, który nie do końca panuje nad swoimi emocjami”. Prezes uznał, iż zastępca burmistrza wykazuje tym samym nieszczerą troskę o jego stan emocjonalny. Polecił uznanie go za osobę odważną. Co na to K. Urbański?
– (…) Wnosi pan, abym uznał, że należy pan do grona osób odważnych. Nie mogę tego uczynić, gdyż definicja odwagi jest pojęciem szerokim i mocno fakultatywnym. Obawiam się, że definiując pana „odwagę” w całej sprawie, moja ocena byłaby subiektywna i być może dla pana niesatysfakcjonująca – czytamy. – Reasumując, mam nadzieję, że po zapoznaniu się z treścią pisma również pan dojdzie do wniosku, że daną mi cyt. „… szansę oficjalnego sprostowania tych nieprawdziwych i naruszających (pana) dobre imię insynuacji”, należy uznać za bezprzedmiotową.
Czy Jan Budziński przyjmie radę zastępcy burmistrza? Raczej nie.
– Potrzebuję trochę czasu, żeby zdecydować, co dalej zrobię, ponieważ w odpowiedzi, jaką dostałem wymienione są dokumenty, których treści nie znam. Po wstępnej lekturze pisma otrzymanego od zastępcy burmistrza, Krzysztofa Urbańskiego, zauważam, że mogły pojawić się w nim pewne nieścisłości. W pierwszej kolejności wystąpię o udostępnienie mi dokumentów zawierających informacje na mój temat. Sam jestem ciekawy, co kryje moja teczka osobowa i jakie były wyniki kontroli RIO z tamtego okresu oraz, przede wszystkim, jakie zastrzeżenia do mojej osoby miało RIO. Nie byłem skarbnikiem miasta, tylko sekretarzem, a RIO zajmuje się finansami publicznymi – komentuje J. Budziński. – Poza tym jest ustawa o ochronie danych osobowych, nie może być tak, że ktoś powołuje się na dokument dotyczący mojej osoby, którego treści ja sam nie znam.
Słowne potyczki stały się ostatnio dość popularne w Łęczycy. Jak zawsze, medal ma dwie strony a każda z nich jest inna i każda równie ciekawa.
(mr)

Komentarze są wyłączone.