OPIEKUNKI NIE MAJĄ ZA CO ŻYĆ! O POMOC POPROSIŁY BURMISTRZA

Opublikowano: 18 stycznia, 2015

Opiekunki

Kilka dni temu załamane opiekunki z miejscowego oddziału PKPS odwiedziły burmistrza i błagały go o pomoc. Mają nadzieję, że wraz ze zmianą władzy ich sytuacja ulegnie poprawie. Teraz pielęgniarki ledwo wiążą koniec z końcem. Na miesiąc mają z umowy zlecenia niewiele ponad 700 złotych.
Sprawa jest niezwykle bulwersująca. Urząd miasta przeznacza pieniądze na zatrudnienie opiekunek, jednak PKPS w Łodzi nie wszystkie środki kieruje na pensje. Łódzka centrala tak niesprawiedliwie rozdziela pieniądze, że opiekunki z Łęczycy klepią biedę. Na co więc idą pieniądze. Okazuje się, że na administrację. To skandal!

POMAGAJĄ CHORYM, SAME POTRZEBUJĄ POMOCY
– Wiemy, że urząd przeznacza na nasze godzinowe wynagrodzenie około 9 zł brutto. Jednak my otrzymujemy zaledwie 5,90 brutto za godzinę pracy. Ta stawka jest niezmienna od 4 lat. Pracując po 168 godzin w miesiącu zarabiamy na rękę nieco ponad 700 zł – słyszymy od rozżalonych opiekunek. – Mamy roczne umowy zlecenia i ani jednego dnia urlopu. Jest nam bardzo ciężko. Nie mamy żadnych składek odprowadzanych do funduszu pracy. Opiekunki w innych miastach już od dawna maja powyżej 10 zł na godzinę a nasze wynagrodzenie stoi w miejscu. Naprawdę nie prosimy o wiele, tylko o najniższą krajową i umowę o pracę. W większości jesteśmy kobietami po pięćdziesiątce. Ciężko pracujemy, chcemy zarobić na utrzymanie swoich rodzin i na nasze emerytury. To tak wiele?
Marne wynagrodzenie, to nie jedyny problem opiekunek, które nie otrzymują nawet podstawowych artykułów higienicznych do wykonywania swoich obowiązków.
– W umowach mamy zagwarantowane, że pracodawca zapewni nam gumowe rękawiczki i maseczki ochronne na twarz, nie dostajemy nic. Wchodzimy w różne środowiska, są różne choroby, o których nie jesteśmy informowane. Człowiek o tym wszystkim myśli, ale z drugiej strony nie może przecież odwrócić się od chorego. Nasi podopieczni obdarzają nas zaufaniem i przyjaźnią. To najmilsze w tej pracy. Gdy wchodzimy do domów, pojawia się uśmiech na twarzach chorych, gdy wychodzimy pytają, czy jutro na pewno przyjdziemy. To dodaje energii, której czasami przez problemy może zabraknąć – mówi ze łzami w oczach jedna z opiekunek.

DBAJĄ O NAS JAK ANIOŁY
Chorzy nie wyobrażają już sobie bez opiekunek swojego życia. Osoby, często samotne, bardzo się do nich przywiązują.
– Moja opiekunka, pani Beatka, pomaga mi we wszystkim. Ja jestem sama, schorowana, mam 92 lata. Bez takiej pomocy, nic bym nie zrobiła. Już dawno pożegnałabym się z tym światem – mówi Marianna Szymczak. – To, ile te kobiety zarabiają, to śmiesznie mało, takie grosze a muszą się tyle napracować, bo to nie jest lekka praca. Na pieprz może im wystarczy, ale na sól już zabraknie. Uważam, że powinny mieć wyższą pensję, godziwe wynagrodzenie za to, co robią dla nas, chorych i potrzebujących. Niech Bóg da, żeby miały podwyżkę.
To nie jedyna taka opinia. Opiekunki mają ogromne wsparcie swoich podopiecznych.
– Kto to słyszał, żeby wykonywać taką ważną i odpowiedzialną pracę za marne grosze. Kto by się na to godził? Te panie mają wielkie serca, dlaczego doceniają to tylko ich podopieczni, którzy niczym nie mogą się odwdzięczyć? Niech urzędnicy też pracują za niewiele ponad 4 zł na godzinę, ciekawe jak długo zostaliby w takiej pracy – komentuje zbulwersowany Sławomir Olczak. – Gdyby nie pomoc Pani Ewy, ja bym sobie nie radził. Posprząta mi w mieszkaniu, zrobi zakupy, wszystkie opłaty, przynosi obiad. Jest u mnie codziennie, bardzo jej ufam.

CO NA TO BURMISTRZ?
Polski Komitet Pomocy Społecznej, podobnie jak w latach poprzednich, podpisał z miastem umowę na świadczenie usług opiekuńczych. W tym roku jednak, na realizacje zadania z zakresu pomocy społecznej, miasto ogłosiło konkurs. Oferta PKPS- u była jedyną złożoną w konkursie. Dotacja w wysokości 210 tys. zł na rok 2015 będzie przekazywana do PKPS- u w transzach.
Zapytaliśmy burmistrza czy będzie w stanie pomóc błagającym o pomoc opiekunkom.
– Być może będzie można coś zrobić, ale nie wiem, czy jeszcze w tym roku. Dowiedziałem się o bardzo niskich zarobkach tych pań, były u mnie. Część pieniędzy, które urząd płaci za opiekę społeczną dla PKPS- u przeznaczana jest na finansowanie administracji – informuje burmistrz Krzysztof Lipiński. – Być może uda się stworzyć przy MOPS-ie oddzielną komórkę zajmującą się świadczeniem usług opiekuńczych. Wówczas przy tych samych wydatkach z budżetu miasta opiekunki dostawałyby wyższe wynagrodzenia, bo nie byłoby pośrednictwa PKPS- u. Można by również zaproponować umowy o pracę.
O takie rozwiązanie walczą opiekunki. Problem polega jednak na tym, że rok to zbyt odległa przyszłość. Kobiety chciałyby jeszcze w 2015 roku godnie żyć.
tekst i fot. Małgorzata Robaszkiewicz


Możliwość komentowania jest wyłączona.