Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Bez kategorii

Nie mam spokoju – mówi pan Adam

pan Adam66-letni Adam Zenon Cichoński żałuje dnia, w którym przepisał na córkę swój majątek. 12 ha pola,  nieruchomości i całe gospodarstwo trafiły w ręce jednej z córek. Co w zamian otrzymał ojciec? Ubliżanie, awantury a nawet pobicie, twierdzi mężczyzna.
– W listopadzie 2006 roku zapisaliśmy razem z żoną nasz majątek córce Justynie. W 2008 roku wyszła za mąż, na ślub już mnie nie zaproszono. Przed zapisem było „tatusiu kochany”, po zapisie już „ty pijaku, wynoś się z mojego podwórka” – mówi z żalem Adam Cichoński. – Jakie to szczęście, że na domek, w którym teraz mieszkam mam zapisaną służebność mieszkalną do śmierci, inaczej trafiłbym na bruk.
Od 2008 roku pan Adam jest w separacji z żoną. Nie mogą na siebie patrzeć, a na podwórku mijają się jak obcy sobie ludzie. Żona mężczyzny mieszka w domku obok na tej samej posesji.
– Wszystko się zaczęło od tego, że do żony w każdą środę od rana ktoś wydzwaniał. Potem ona wychodziła i wracała bardzo późno w nocy. Nigdy nie chciała powiedzieć gdzie idzie. Któregoś dnia robiłem sobie śniadanie, zadzwonił telefon. Chciałem go rozbić o ścianę, w odruchu nie odłożyłem noża, którym kroiłem chleb. Od tego się zaczęło. Żona wezwała policję i syna. Oskarżyła mnie, że chciałem ją napaść z nożem – wspomina mężczyzna. – Po tym wszystkie dzieci się ode mnie odwróciły. Jestem sam.
Pan Adam mówi, że córka często go wyzywa od alkoholika, nie pozwala mu korzystać z garażu, który jest jej. Mężczyzna nie ma nawet gdzie trzymać węgla. Konflikt z dziećmi i byłą żoną jest dla niego trudny. O sprawie porozmawialiśmy z byłą żoną pana Adama.
– Jeżeli jest konflikt, to tylko i wyłącznie z jego winy. Nie chcę o tym rozmawiać. To wszystko jest przez niego szyte grubymi nićmi – usłyszeliśmy. – Biedny nie ma gdzie trzymać opału a komórka stoi wolna. Problem polega na tym, że on nie chce.
– Tak, nie korzystam z tej komórki, bo poprosiłem córkę o jakikolwiek dokument, że mogę ją zająć. Odmówiła podpisania dokumentu a po dwóch tygodniach w ogóle zrezygnowała z tego, żebym mógł tam trzymać opał – odpiera p. Cichoński. – Myślałem, że na starość będę miał spokój a nie mam. Biorę dużo leków, mam nadciśnienie. Nie będę umierał szczęśliwy.
Rodzinne spory zawsze są trudne do zrozumienia. Niestety, często zdarza się, że dzieci, gdy otrzymują darowiznę od rodziców, odwracają się od nich.
(ms)