Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Poddębice Powiat poddębicki

Nie chcemy tu piekła! – mówią mieszkańcy

03

Na dniach zapaść ma decyzja w sprawie stacji paliwowej przy ul. Łódzkiej – na obrzeżach miasta. Od dwóch lat okoliczni mieszkańcy toczą boje o to, aby stacja nie była rozbudowana i nie rozpoczęła ponownie działalności. Zdaniem właścicieli pobliskich domów z powodu stacji na osiedlu wzrosła umieralność. Gdy stacja działała, powietrze było zanieczyszczone a paliwa i oleje zatruwały grunty – słyszymy od ludzi sprzeciwiających się planowanej inwestycji.

Stacja paliw, która działała od wielu lat, została zamknięta pod koniec 2013 roku. Mieszkańcy wówczas odetchnęli. Mieli nadzieję, że w bliskiej odległości od ich domów już nie będzie rozlewane paliwo. Bardzo się mylili. Batalia koncernu i ajenta o powrót stacji paliw ruszyła ze zdwojoną siłą.
– Jak można myśleć o tym, aby w tym miejscu rozbudować stację paliw. Wiele rodzin z ul. Parzęczewskiej, znajdującej się blisko stacji, sprzeciwia się takim planom – mówi Teresa Beda. – Ludzie umierają na raka, bo przez lata na osiedlu działała stacja paliw. I znów chcą nam zafundować piekło. Nie godzimy się na to.
Daniela Kurzyńska jest kolejną mieszkanką osiedla sprzeciwiającą się planom modernizacji i rozbudowy stacji paliw.
– Jak sobie przypomnę ten smród paliw, to aż mi się robi niedobrze. Ludzie chcą mieć tu spokój. Posadzili w ogródkach wiele roślin, kwiatów. Nie chcemy tej stacji. W imię czego mamy być truci? – pyta pani Daniela.
Zbulwersowana jest też Beata Wielkopolan.
– Boimy się o nasze i dzieci zdrowie. Przecież nie jest tajemnicą, że stacja paliw zatruwa okolice a wyziewy są szkodliwe dla mieszkańców. Na pewno zrobimy wszystko, aby stacja tutaj nie powstała – słyszymy.
Co na to burmistrz Piotr Sęczkowski?
– Pole manewru jest bardzo małe. Chodzi o to, że miejskie władze nie mogą zablokować inwestycji, która spełnia wszelkie wymogi prawne i standardy związane z ochroną środowiska – twierdzi włodarz Poddębic.
Burmistrz musi w sprawie stacji podjąć decyzję do końca tego miesiąca. Jeśli zgodzi się na rozpoczęcie prac, wywoła na osiedlu falę krytyki.
– Po moim trupie, jak coś zaczną znowu tu kombinować ze stacją. Odwołamy się od decyzji do SKO, a jeśli to nie pomoże pójdziemy do sądu – mówi wzburzona T. Beda. – Mieszkańcy będą walczyć o spokojne życie na osiedlu.
tekst i fot. (stop)