Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Powiat łęczycki Warto przeczytać Łęczyca

Najpierw wziął ślub. Za trzy dni się powiesił

pilat

Krótko po dramatycznej śmierci 24-latka, który targnął się na swoje życie znów z niewyjaśnionych przyczyn, w centrum miasta doszło do kolejnej tragedii. Obywatel Niemiec powiesił się na pasku od spodni w mieszkaniu przy ul. Zachodniej.
Motywy, jakimi kierował się samobójca, nie są znane. Zastanawiający jest fakt, że trzy dni wcześniej wziął ślub.
We wtorek rano Bruno B. (nazwisko do wiadomości red.) w przedpokoju zacisnął pętlę na swojej szyi. Żona nie wyczuła niczego niepokojącego w zachowaniu świeżo poślubionego małżonka, który dość często wychodził w nocy i nad ranem do ubikacji.
– Obywatel Niemiec miał 87 lat – informuje Monika Piłat, szefowa łęczyckiej prokuratury. – Chorował od dawna na prostatę, miał problemy z sercem. Być może to zadecydowało o jego desperackim kroku. Żona była przyzwyczajona, jak zeznała, że mąż wychodził z łóżka często. Jednak, nad ranem, dłuższa nieobecność męża zaniepokoiła panią Krystynę (młodszą o 11 lat małżonkę Brunona B.). Na pomoc było już niestety za późno.
Prokuratura zleciła sekcję zwłok.
– Choć wszystko wskazuje na samobójstwo, to lekarz nie wykluczył udziału osób trzecich – mówi prokurator Piłat. – Na ciele denata nie było żadnych śladów wskazujących na wcześniejszą ewentualną szarpaninę. Nie było też ran.
Szefowa prokuratury w Łęczycy powiedziała nam, że nie pamięta kiedy ostatnio w mieście na swoje życie targnął się obcokrajowiec.
Bruno B. mieszkał w Łęczycy od 8 lat. Utrzymywał się z niemieckiej emerytury. Zostawił w Niemczech dwie córki. Jak ustaliła prokuratura pomiędzy rodziną Niemca a rodziną jego małżonki nie było żadnych nieporozumień. Obywatel Niemiec w swoim testamencie napisał, że chciałby zostać pochowany w Łęczycy.
tekst i fot. (stop)