Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Bez kategorii

Myślę o śmierci. Córka się mnie wstydzi…

0674-letnia Teresa Kołodziejczak ze łzami w oczach mówi o bardzo trudnych relacjach z córką. Twierdzi, że nie może liczyć na jej pomoc. – Najgorsze jest to, że córka wstydzi się własnej, schorowanej matki. To odbiera chęć życia – słyszymy.
Pani Teresa żyje ubogo. Zajmuje mały pokój na parterze jednej z kamienic w centrum miasta. Ledwie wiąże koniec z końcem.
– Córka ma pieniądze. Razem z mężem prowadzi firmę. Dobrze im się powodzi. Wybudowali dom. Kiedyś chciałam pożyczyć od córki 20 zł, bo zabrakło mi na jedzenie. Nie pomogła mi – mówi T. Kołodziejczak. – Nigdy nie zapomnę również tego jak poszłam do ich zakładu, aby porozmawiać z córką. Później dowiedziałam się, że córka miała pretensje o to, że przyszłam. Wstydziła się przed klientami, którzy byli w zakładzie, że trzęsły mi się ręce. Powiedziała, żebym już nigdy nie przychodziła do jej firmy, bo przynoszę jej wstyd.
Starsza pani nie kryje żalu i rozgoryczenia, gdy opowiada o córce.
– Nic nie poradzę na to, że choruję na Parkinsona. Ta choroba ma to do siebie, że niestety nie można opanować drżenia rąk. Czasami też tracę równowagę. Córka nie chce, żebym pokazywała się ludziom. Mówi, że niektórzy mogą pomyśleć, że jestem pijana. Ale ja nie mogę przecież siedzieć cały czas w domu, jak w jakimś więzieniu.
Teresa Kołodziejczak – jak usłyszeliśmy – pożaliła się na swój los opiekunce społecznej z miejscowego ośrodka pomocy.
– Przychodzi do mnie pani Sylwia. MOPS mi pomaga, bo mam niską rentę. Na życie, po opłaceniu leków i czynszu, niewiele mi zostaje. Powiedziałam jej o córce. Usłyszałam, że córka powinna chociaż pomóc mi w płaceniu za komorne. Ale nie wiem, czy tak będzie.
W sprawie wysłaliśmy e-mail do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Czekamy na odpowiedź.
O komentarz poprosiliśmy córkę pani Teresy, Iwonę J. (nazwisko do wiadomości redakcji).
– Jestem zszokowana tym, co powiedziała moja mama. Nic takiego nie miało miejsca. Wszystko to kłamstwa. Nigdy bym się w ten sposób nie zachowała. Nie było wizyty mamy w zakładzie podczas której wstydziłabym się jej choroby. Również nie było sytuacji w której mama prosiłaby mnie o 20 zł. Naprawdę nie wiem, jak mam to oceniać. Na łamach gazety na pewno nie będę opowiadać o swoich relacjach z matką – usłyszeliśmy.
tekst i fot. (stop)

Komentarze są wyłączone.