Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Gm. Ozorków Powiat zgierski

Decyzje księdza podzieliły mieszkańców Leśmierza

kosciol

Proboszcz parafii zdecydował, że ostatnie pożegnanie zmarłego nie odbędzie się w kościele. To już druga taka sytuacja w leśmierskiej parafii w dość krótkim odstępie czasu. Mieszkańcy są zdezorientowani i podzieleni w swoich sądach dotyczących pełnienia posługi przez księdza. Ta sprawa budzi wielkie emocje.
Niewielki kościół na obrzeżach miejscowości. Po telefonie od naszego Czytelnika jedziemy na miejsce. Mamy nadzieję, że proboszcz porozmawia z dziennikarzem.
– Nikt pana nie zapraszał. Wcześniej trzeba się umawiać. Nie będę rozmawiać – usłyszeliśmy od mocno wzburzonego proboszcza.
Niedawno opisaliśmy w Reporterze dramatyczny los 40-latka, który umarł po spożyciu denaturatu. To właśnie w sprawie jego pochówku odebraliśmy kilka dni temu telefon.
– Ksiądz nie pożegnał zmarłego w kościele, tak jak należy – usłyszeliśmy. – Ostatnie pożegnanie odbyło się na cmentarzu. Po raz kolejny proboszcz udowadnia, że liczy się tylko jego prawo. Nie ma w nim miłosierdzia.
Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, powiedzieli nam, że ksiądz niejednokrotnie przedstawiał w kościele swój twardy i niezmienny pogląd.
– Podczas jednej z mszy ksiądz mówił o tych, którzy nie chodzą do kościoła. Dodał, że takie osoby po śmierci także nie będą miały ostatniego pożegnania w kościele – twierdzi mieszkanka Leśmierza z którą rozmawialiśmy przed kościołem. – Tak szczerze, to nie podoba mi się takie nastawienie. Każdy zasługuje na godny pochówek.
Sławomir Janiak, sołtys Leśmierza, nie ukrywa swojego negatywnego zdania o decyzji proboszcza.
– Każdy popełnia błędy w życiu. Ksiądz proboszcz, z całym szacunkiem, nie jest Panem Bogiem. To nie ksiądz rozlicza człowieka. Ostatnie pożegnanie powinno odbyć się w kościele, niezależnie od tego czy ktoś chodził czy też nie chodził na niedzielne msze – mówi sołtys. – Nie obawiam się jasno wyrażać swojego zdania i jak będzie trzeba, to porozmawiam o tym z księdzem. Zaprowadził swoje porządki w tej parafii, które są jakąś niezrozumiałą klerykalną dyktaturą.
Nie trudno było znaleźć mieszkańców krytykujących proboszcza.
– Naprawdę nie rozumiem, jak tak można. Dlaczego pożegnanie nie mogło być w kościele? – zastanawia się Dariusz Czekalski, jeden z kolegów zmarłego Arkadiusza M. – Znałem dobrze Arka. Był wierzący, tylko się pogubił. Wielu z nas może zbłądzić. I ksiądz nie powinien jeszcze po śmierci karać takiego człowieka.
Decyzje duchownego podzieliły mieszkańców Leśmierza. Jak w każdej społeczności, zdania są różne. Rozmawialiśmy też z mieszkańcami pozytywnie oceniającymi księdza.
– Proboszcz jest gospodarny. Dużo zrobił przez te 2-3 lata. Wokół kościoła wybudowany został chodnik, nasadzone drzewa. Kościół ma odnowiony dach – wymienia zasługi duchownego starsza lokatorka bloków. – Nie mieliśmy jeszcze takiego księdza.
Z pewnością, takiego księdza Leśmierz jeszcze nie miał. Szkoda tylko, że zamiast łączyć ludzi proboszcz dzieli mieszkańców. Gazeta nie będzie rozliczać duchownego z jego czynów. Zrobią to sami parafianie.
tekst i fot. (stop)