Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski

Basenu nie zamknięto, choć wykryto gronkowca

jedynkaDyrekcja Miejskiej Krytej Pływalni „Wodnik” w ubiegły czwartek w południe otrzymała informację z Sanepidu o skażonej wodzie w basenie bakterią gronkowca. I co? Nic. Basenu nie zamknięto. Niczego nie podejrzewający ludzie kąpali się w skażonej wodzie, wśród kąpiących się były małe dzieci.
Do redakcji zadzwonił przed godz. 14 zbulwersowany Czytelnik, który poinformował nas o kontroli Sanepidu w pływalni.
– Jak tak można? Wykryto gronkowca a basen nadal jest czynny. To nie do uwierzenia. Przyjedźcie a sami się przekonacie, że dyrekcja ukrywa fakt związany ze skażoną wodą – usłyszeliśmy w redakcyjnej słuchawce.
Na miejscu nasz reporter przekonał się, że informacja była prawdziwa. Kilku kąpiących korzystało z głównego basenu, również w brodzikach rodzice bawili się ze swoimi pociechami.
O komentarz w sprawie kontroli Sanepidu zapytaliśmy Mariusza Lewandowskiego, dyrektora MKP „Wodnik”.
– Przyznaję, że w południe zostałem telefonicznie poinformowany o skażeniu wody gronkowcem – potwierdza szef miejskiej pływalni. – Natychmiast pojechałem do zgierskiego Sanepidu porozmawiać o tym problemie. Dyrektorem jestem od niedawna i potrzebowałem niezbędnych informacji.
Szkoda, że dyrektor po powrocie do Ozorkowa nie zamknął natychmiast basenu. Dysponował już przecież wiedzą, że wodę trzeba odkazić. Dlaczego „Wodnik” w dalszym ciągu przyjmował amatorów kąpieli?
– Być może popełniłem błąd – słyszymy od szefa basenu. – Wydałem decyzję, aby dopiero po zamknięciu „Wodnika” woda w brodzikach została wymieniona a w głównym basenie spuszczona do połowy podwójnie przefiltrowana, odkażona a następnie uzupełniona nową wodą. Takie działania można było podjąć wcześniej.
Jak łatwo się domyślić, osoby poinformowane przez nas o gronkowcu w wodzie nie kryły ogromnego zaskoczenia.
– Przed chwilą się kąpałem. Jestem zszokowany, że dyrekcja nie zamknęła basenu – mówi Grzegorz Wilde.
– Na pewno pójdę do dyrektora i będę żądał wyjaśnień – słyszymy od Jakuba Frontczaka, który chwilę wcześniej kąpał się w basenie ze swoją 4-letnią córką.
Co mówią przepisy? Z jednej strony dyrektor powinien zalecenia sanepidu wykonać niezwłocznie, ale z drugiej strony, nie musi. Obowiązujące bowiem prawo nie uprawnia wydawania przez sanepid takich zaleceń w trybie nakazowym w przypadku skażenia wody gronkowcem. Basen można zamknąć tylko i wyłącznie wówczas, kiedy woda jest skażona bakteriami czy innymi drobnoustrojami, które wywołują choroby zakaźne będące wypisane w wykazie objętym rozporządzeniem. Gronkowca w tym wykazie nie ma.
Zdaniem wielu takie przepisy są kuriozalne. Mimo stwierdzenia obecności gronkowca w wodzie na basenie, który poza zapaleniem spojówek może wywołać m.in. choroby układu oddechowego, moczowego, pokarmowego, zakażenia skórne, sanepid nie ma możliwości szybkiego przeciwdziałania w trybie nakazowym.
Pomimo takiej luki w prawie, większość właścicieli basenów szybko reaguje na informacje o skażeniu wody gronkowcem. I to nie dziwi, bo osoba, która zakaziła się w basenie czy na innym kąpielisku bakterią, może dochodzić odpowiednich roszczeń przed sądem.
tekst i fot. (stop)