Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Łęczyca

Audyt spółek, czyli obniżka prezesowskich pensji

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJan Chucki, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej oraz Marek Stasiak, szef Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej będą musieli zacisnąć pasa. Ich wynagrodzenia mają zostać obniżone średnio o 15 procent. To niewiele, zważywszy na to, że nawet po „cięciach” pensje do niskich należeć nie będą i przekroczą 10 tys. złotych.
Do tej pory wynagrodzenia prezesów spółek komunalnych były ustalane w drodze decyzji (uchwały) rad nadzorczych tych spółek, przy czym w przypadku spółki PGKiM była to 4-krotność, a w przypadku spółki PEC – 3-krotność średniego wynagrodzenia pracowników spółki. W praktyce oznaczało to wzrost pensji prezesów za każdym razem, gdy podwyżkę otrzymywali szeregowi pracownicy.
Aby zapobiec sytuacji podobnej do tej, która miała miejsce w tym roku, a więc niewiedzy burmistrza o wysokich zarobkach swoich pracowników, pod koniec listopada odbędą się posiedzenia rad nadzorczych, które podejmą stosowne uchwały, dotyczące nowych umów menadżerskich.
– Będzie w nich określony górny pułap wynagrodzeń prezesów. Wynagrodzenia te nie będą zależne od średniej płacy w spółce czy też od średniej krajowej – wyjaśnia Krzysztofa Łuczak z referatu rozwoju i promocji miasta.
Łęczycanie czekali na wyniki wewnętrznego audytu spółek, który miał przynieść odpowiedzi na wiele pytań… i przyniósł, ale raczej mało istotne frazesy, z których można dowiedzieć się, iż „przeprowadzona analiza wykazała progres w zakresie średnich wynagrodzeń w spółkach, na przestrzeni ostatnich 3 lat” czy „przedłożone burmistrzowi sprawozdanie z przeprowadzonego audytu wskazuje podstawowe kierunki optymalizacji systemu wynagrodzeń w spółkach”, itp. W tej sytuacji najważniejszym stwierdzeniem magistratu jest to, że „nie ma nieprawidłowości w dotychczasowym systemie naliczania wynagrodzeń w spółkach. Nie można w tej kwestii mówić o jakimkolwiek niedopatrzeniu pana burmistrza.” Jan Chucki, prezes PGKiM, zapytany o komentarz w kwestii obniżenia m.in. jego wynagrodzenia za pracę nie wydał się zasmucony. Wręcz przeciwnie, zażartował, iż „przyjmuje wyroki bogów z pokorą”, po czym szybko się zreflektował i dodał: „Każdy ma przełożonych, którzy mogą zmniejszać lub zwiększać wynagrodzenia swoich pracowników. My możemy się dostosować lub nie. Gdy dostanę nowe warunki i będą do zaakceptowania, to je zaakceptuję”.
(kb)