Reporter

Nowy Tygodnik Regionalny

Ozorków Powiat zgierski

Afera w przychodni zdrowia!

jed

Ostre zarzuty pod adresem doktora Jacka P. (nazwisko do wiadomości red.) wysunął nowy dyrektor Miejskiej Przychodni Zdrowia przy ul. Wigury. Lekarz złożył już wymówienie, nie wiadomo jednak czy sprawa nie znajdzie swojego finału w sądzie.
Czy możliwe jest, aby medyk otrzymywał wynagrodzenie za pracę, której nie wykonywał? Zdaniem Andrzeja Fijałka, nowego dyrektora przychodni zdrowia w Ozorkowie, tak właśnie było.
– Moje wiadomości odnośnie pracy pana P. pochodzą z rozmów z pracownikami przychodni a także od samego zainteresowanego, który przyznał się do tego w rozmowie ze mną, że po południu do przychodni nie przychodził. Świadczył pracę tylko rano – mówi dyrektor A. Fijałek. – Nie ukrywam, że jestem ogromnie zaskoczony taką postawą lekarza. Jeszcze bardziej mnie dziwi, dlaczego poprzedni dyrektorzy przychodni podpisywali z tym medykiem tak niekorzystne, z punktu widzenia działalności przychodni, umowy. Lekarz miał podpisaną umowę ryczałtową i miał płacone za godziny w przychodni, nawet wówczas, gdy pracy nie wykonywał. Pediatrę musieli zastępować po południu inni lekarze. Nie mogło być mojego przyzwolenia na takie praktyki.
Jak się dowiedzieliśmy dr Jacek P. z umowy z przychodnią miał płacone duże pieniądze. Było to miesięcznie prawie 8 tysięcy złotych.
– Poprosiłem do siebie lekarza i poinformowałem, że teraz będzie miał płacone jedynie za konkretną pracę w przychodni. Zaproponowałem wynagrodzenie za każdą godzinę leczenia w przychodni zdrowia. Doktor P. nie zgodził się na takie warunki i złożył wymówienie. Swoją decyzję argumentował sytuacją rodzinną. Nie będę oceniał, czy faktycznie jest to powód odejścia, czy też fakt pożegnania się przez niego z przychodnią związany jest z zaproponowanymi nowymi zasadami zatrudnienia dot. stawek godzinowych – usłyszeliśmy od dyrektora Miejskiej Przychodni Zdrowia.
O komentarz poprosiliśmy dr Jacka P.
– Dyrektor przychodni mija się z prawdą. Przychodziłem po południu do pracy – twierdzi pediatra. – Nie będę rozmawiał o swoim wynagrodzeniu. To moja prywatna sprawa. Dziwię się, dlaczego dyrektor przychodni mówi otwarcie o moich zarobkach. Umowa z przychodnią powinna być objęta tajemnicą.
Dyrektor Fijałek odbija piłeczkę.
– To nie jest prywatna sprawa pana P. Środki na jego pensję szły z pieniędzy publicznych.
Burmistrz Jacek Socha zapewnił redakcję, że z bliska przyjrzy się sprawie.
– Do tej pory nie wiedziałem na jakich warunkach zatrudniony był w przychodni ten lekarz. Mogę zapewnić, że osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy poniosą konsekwencje.
O złej atmosferze w przychodni zdrowia informowaliśmy od dawna. Czy nowy dyrektor uspokoi nastroje? To może być niezwykle trudne. Z naszych informacji wynika bowiem, że jedna z pielęgniarek po kłótni z pracownikiem drugiej przychodni przy ul. Spokojnej zrezygnowała z pracy. Niedawno kolejne dwie pielęgniarki również złożyły wymówienie.
– Dwie pielęgniarki szkolne przeszły na emeryturę. Jest już zastępstwo, a więc od 1 września nie będzie żadnego problemu. Nie chcę komentować kłótni niektórych osób w przychodni. Moje zadanie polega na wprowadzeniu podstawowych standardów. Odejście pediatry na pewno nie wpłynie negatywnie na działanie przychodni. Niedługo ogłosimy konkurs na nowego pediatrę. Chciałbym również, aby w przychodni pojawiło się więcej specjalistów i żeby pacjenci nie musieli płacić za ich leczenie – mówi dyrektor Andrzej Fijałek.
tekst i fot. (stop)